#Alive (2020)

Podczas kiedy Oh Joon-woo dopiero budzi się, by rozpocząć nowy dzień, w Korei dochodzi do serii dziwnych przypadków. U wielu osób zaczyna narastać niekontrolowana agresja oraz skłonności kanibalistyczne. Nie wiedząc, co robić, Oh Joon-woo barykaduje się w mieszkaniu, izolując się tym samym od świata zewnętrznego. Jak długo można jednak egzystować w samotności z coraz bardziej topniejącymi zapasami żywności i wody? Odpowiedź nadejdzie szybciej, niż mogłoby się wydawać.

Stworzony dla platformy Netflix koreański film „#Alive” w reżyserii Il-hyeong Cho, opowiada historię człowieka, który musi sprostać trudom, jakie niesie ze sobą nie tylko apokalipsa zombie, ale także samotność. Dobrze zrealizowany, o ciekawych pomysłach oraz poruszający interesującą koncepcję film „#Alive” doskonale oddaje realność, jaka może czekać nas w trakcie ataku zombie. Czy film okazał się strzałem w dziesiątkę? Jak najbardziej!

Choć do kina azjatyckiego podchodzę nieco sceptycznie, tak produkcje o zombie z Korei jak do tej pory nigdy mnie nie zawiodły. Doskonały „Zombie Express” z roku 2016 oraz fantastyczny serial „Kingdom” tylko dowodzą tego, że koreańczycy wiedzą, jak połączyć dobrą produkcję z motywem zombie. W przypadku „#Alive” byłem spokojny i jak się okazało, ani trochę się nie pomyliłem.

Wizualnie film wypada bardzo dobrze: od scenerii, po same truposze, które prezentują niepowtarzalny klimat. Z jednej strony niesamowicie niebezpieczne i agresywne, z drugiej zachowujące cechy przybliżone do romerowskiego zombie – powolne i niezbyt rozgarnięte. Już od pierwszego zombie na ekranie widać olbrzymi kunszt pracy charakteryzatorskiej, która robi duże wrażenie. Pod tym względem się nie zawiodłem.

Historia posiada w sobie kilka dziur logicznych, ale nie są one na tyle poważne, by zepsuły seans. Ogólnie sam zamysł wypadł dobrze i dość mocno czuć w nim wzorzec francuskiego „Night Eat The World” z roku 2018. Samą fabułę można podzielić na dwa etapy. W pierwszym nasz bohater zmaga się z trudami codziennego życia, które są coraz bardziej uciążliwe. Brak żywności, ograniczony dostęp informacji oraz brak bieżącej wody dają o sobie znać dosyć szybko, co znacznie wpływa na psychikę bohatera.

Drugą częścią jest moment, w którym bohater doświadcza zwrotu akcji (związanego z pewnym elementem, którego nie przytoczę, by nie psuć Wam zabawy). Od tego momentu sporo się zmienia i zdecydowanie tempo filmu (choć wcale nie wolne) nabiera większego obrotu. Zdecydowanie podoba mi się w produkcji brak wątku superbohatera, który radzi sobie ze wszystkim bez problemu. Oh Joon-woo to zwykły nastolatek, którego pasją jest granie na komputerze. Nie jest przystosowany do życia, zwłaszcza w ekstremalnych sytuacjach, i to widać.

Jedyną moją obawą był fakt, że za film wziął się Netflix, a ten potrafi coś spartolić. Przykładem może być chociażby zmarnowany potencjał serialu „Reality Z”. Na całe szczęście nic takiego tutaj nie miało miejsca, choć kilka rzeczy jest, jak dla mnie, zbyt oczywistych. Spodziewałem się także bardziej spektakularnego zakończenia, jednak to widoczne w filmie wcale nie jest złe (co zresztą ocenicie sami).

Podsumowując, produkcja „#Alive” to kolejny produkt platformy Netlix o zombie, który nie pozostawia po sobie niesmaku. Na pewno motyw spodoba się wielu fanom gatunku, jednak trzeba być przygotowanym na typowy dla produkcji azjatyckiej klimat. To, czy jest on wadą, czy zaletą pozostaje kwestią gustu – mnie on się jak najbardziej podoba.

Moja ocena: 7/10

Reżyseria: Il-hyeong Cho
Rok produkcji: 2018
Kraj: Korea Południowa
Gatunek: Horror
Czas trwania: 1:38 godz.

Trailer:

Sprawdź także:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *