Apokalipsa Z. Początek Końca (Manel Loureiro)

Za czasów istnienia ZSRR, prowadzone były różnego rodzaju badania naukowe. Nikt nigdy nie wiedział czego dotyczą. Kiedy jednak Związek Radziecki upadł i wszystko zmierzało ku lepszemu, wystarczył jeden atak terrorystyczny, by świat zalał mrok z wielokrotnie większą siłą. Żywe trupy zaczęły pojawiać się na ulicach miast. Pewien hiszpański prawnik, postanowił stawił im czoła…

W świat pełen zombiaków „Apokalipsy Z”, zabrał nas Manel Loureiro. Na co dzień, jak i główny bohater książki, jest prawnikiem. Ponadto zanim pojawiła się książka „Apokalipsa Z. Początek Końca”, Manel publikował ją w postaci bloga. Wykorzystując obie te rzeczy, możemy założyć, że tworząc główną postać, autor upodobnił ją do siebie samego.

Przejdźmy teraz do dzieła Manela. Jak łatwo się domyślić, cała akcja toczy się w Hiszpanii. Główny bohater po utracie żony, postanawia prowadzić bloga, by wyjść z depresji i zacząć normalne życie. Początkowo opisywanie każdego dnia, z czasem zamienia się w relacjonowanie wydarzeń z jednej z kaukaskich republik. Nic nieznaczący incydent, przetwarza się w nieznane nikomu niebezpieczeństwo. Wszyscy milczą. Wirus, zagrażający ludzkiemu istnieniu na ziemi, uwalnia się. Rozpoczyna się prawdziwa zagłada.

Przede wszystkim, pomysł napisania książki, jako postów na blogu, jest czymś nowym i ciekawym. Świat widziany oczami bohatera, jest dla czytelnika bardziej zrozumiały. Czujemy wszystko wokół. Każdy dźwięk, zapach czy smak. Więź pomiędzy czytelnikiem, a postacią, jest zdecydowanie większa – dokładnie tak to widziałem, przerzucając kolejne kartki.

Jak w wielu przypadkach, tak i tutaj musimy sporo poczekać, by spotkać pierwszego umarlaka. Przez pierwsze rozdziały, napięcie cały czas wzrasta. Każda nowa informacja jaka trafi do telewizji, radia czy internetu, od razu zostaje umieszczana na blogu bohatera. Jak dla mnie dobre posunięcie. Dzięki temu czuć realizm powieści, bo niby gdzie na świecie, wiadomości zostają od razu w pełni przedstawione obywatelom danego kraju? No właśnie… nigdzie.

Kolejna kwestia – fabuła. Niby wątek jak każdy inny, ale czuć było różnicę. Ciężko mi sprecyzować dokładnie, ale jako całość prezentowała się inaczej, niż amerykańskie odpowiedniki. Przedstawiona ludzka mentalność, jest mi bliższa. Nie było tu nadludzkich wyczynów, rodem z komiksów Marvela. Zwykły człowiek w niezwykłym świecie.

Dla mnie na duży plus zasłużyło posunięcie autora w sprawie narracji. Wiadome jest, że podczas apokalipsy zombie, prąd w pewnym momencie pada. Jako, że bohater korzysta z internetu do publikacji kolejnych postów, w pewnym momencie przerzuca się na papierową wersję – notatnik. Jest to mało znaczący szczegół, ale lubię na takie zwracać uwagę.

Podsumowując, książkę czyta się przyjemnie. Miejscami można zarzucić jej przewidywalność, ale mimo to dostarcza wielu emocji. Po skończeniu I tomu, na pewno zdecydowana większość z was sięgnie po kolejne obie części.

Moja Ocena: 7/10

 

Autor: Manel Loureiro
Wydawnictwo: Muza
Liczba stron: 352
Cena okładkowa: 34.90 zł
Data wydania: 6 listopada 2013
Okładka: miękka

 

 

Zobaczcie także:

Apokalipsa Z. Mroczne Dni (Manel Loureiro)

Apokalipsa Z. Gniew Sprawiedliwych (Manel Loureiro)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *