Bite (2017)

Ugryzienie zombie jest czymś o wiele gorszym, niż postrzał, lub każda inna, nawet śmiertelna rana. Świadomość tego, że można zamienić się w bezmózgie stworzenia jest czymś strasznym. W takich sytuacjach jest tylko jedno wyjście – śmierć. Postrzał w głowę może uwolnić od przemiany i zatrzymać to, co nieuniknione. Problem pojawia się jednak wtedy, kiedy pogryzioną osobą będzie ktoś bliski i pozbawienie go życia (za życia) jest czymś niemal niewykonalnym. W takiej sytuacji nikomu nie jest do śmiechu. Czy aby na pewno?

Krótkometrażowy film Youtubera Davida So, to mieszanka dramatu i komedii, w której na początku będzie nam przykro, by w następnej scenie już się śmiać. Dziwne i nietypowe połączenie filmu to zdecydowanie coś, czego raczej nie uświadczymy zbyt często. W takim razie czy takie przedstawienie tematu było dobrym pomysłem? Jasne!

Bite.1

W tej krótkiej, trwającej niecałe 11 minut produkcji będziemy towarzyszyć w niedoli bohatera, który zmaga się ze stratą ukochanej osoby będącej ugryzioną przez zombie. Towarzysze wspierają oboje, jednak to co nieuniknione nie może być okdładane w nieskończoność. Po całej wzniosłej chwili, jaką jest pożegnanie się pary, okazuje się, że kolejny z towarzyszy jest pogryziony, co zmusza wszystkich do podjęcia kolejnego kroku.

Wiele filmów o zombie próbuje wycisnąć z nas łzy, jednak niewielu się to udaje (jeżeli w ogóle) i wydaje mi się, że film „Bite” podchodzi do tego zagadnienia z przymrużeniem oka. Początkowo, nie znając jeszcze innych filmów Davida So, myślałem, że będzie to kolejna produkcja, która swoją dramaturgią będzie próbować wzbudzić we mnie pokłady emocji i łez.  Prawda wyszła na jaw w momencie, w której bohaterowie odkrywają u swojego „dowódcy” ugryzenie, a on za wszelką cenę próbuje przekonać wszystkich, że to nic groźnego. I to od tego momentu wszystko się zaczyna.

Bite.2

Niesamowicie przemówiła do mnie gra aktorska, która z początku wzruszająca, szybko zmieniła tor na taką, która wywołuje śmiech, nie będąc przy tym czymś sztucznym. To był zdecydowanie najmocniejszy punkt filmu, choć w sumie to był jedyny aspekt, na którym opierała się produkcja. Nie było tu żadnych efektów, niesamowitych scenerii, czy też charakteryzacji żywych trupów. Wszystko było proste, krótkie i komiczne, dlatego nie ma co rozbudowywać filmu na czynniki pierwsze.

Wiele osób może zniesmaczyć fakt, że po tak wzniosłych i niezbyt zabawnych scenach, wszystko obraca się o 180 stopni i zaczyna być komiczne. Ten zwrot akcji mocno mnie zdziwił, ale absolutnie nie uważam, że było to złe. Wręcz przeciwnie – zaskoczenie było pozytywne i było zdecydowanie czymś, czego się absolutnie nie spodziewałem, co w wielu filmach o zombie jest rzadkością.

Bite.3

Nie można powiedzieć, że poświęcenie czasu temu filmowi to chwile, których już nie odzyskamy. Prawda jest jednak taka, że po jego obejrzeniu i po kilku chwilom śmiechu, obraz Davida So niewiele wniósł do krótkometrażowych produkcji. Był to nie film, a coś w rodzaju skeczu, który nie do końca zapada w pamięć, ale w momencie oglądania bawi oglądającego.

Podsumowując, jeżeli macie wolną chwilę to warto zobaczyć „Bite”. Jednak nie oczekujcie, że będzie on czymś, co wybitnie Was zaskoczy, a jedynie pozwoli na chwilę oderwać się od rzeczywistości.

Moja Ocena: 6/10

Film do obejrzenia poniżej:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

twenty + 13 =