Cargo (2017)

W momencie, w którym świat upadł, na jego miejscu pojawiło się piekło. Hordy wygłodniałych zombie przemierzają Ziemię w poszukiwaniu pokarmu, w którego skład wchodzi ludzkie mięso. Mogłoby się wydawać, że w takiej sytuacji gorzej już być nie może, a jednak… Andy, wraz z żoną Kay i malutką córką Rosie, próbuje przetrwać na australijskich pustyniach. Pewnego razu mężczyzna traci niemal wszystko, poza nadzieją na lepsze życie swojej córki i zrobi wszystko, by umożliwić jej bezpieczne życie.

Wzorowany na krótkometrażowej produkcji o tym samym tytule film „Cargo”, w reżyserii Bena Howlinga i Yolandy Ramkez z roku 2017, to opowieść pełna trudnych wyborów z jeszcze trudniejszym zadaniem do zrealizowania. Stworzony dla platformy Netflix tytuł obfituje w majestatyczny australijski krajobraz wypełniony hordami żywych trupów, co tworzy piękne i jednocześnie przerażające połączenie. Czy stworzenie filmu na bazie kilkuminutowej produkcji było dobrym pomysłem? Bez dwóch zdań!

„Cargo” w formacie pełnometrażowym to niemal dokładna kopia swojego krótkometrażowego poprzednika. Różnicę stanowi fakt, że historia została o wiele bardziej rozbudowana. W trakcie seansu poznajemy wcześniejsze losy rodziny Andy’ego oraz to, co przytrafiło się w drodze ku odnalezieniu lepszej przyszłości dla swojej córki. Przygód jest sporo, a towarzyszącym im emocji jeszcze więcej.

Wątek filmu dzieje się wokół głównego bohatera i związany jest z jego zarażeniem. To właśnie kolejne stadia infekcji odmierzają czas akcji. Andy wiedząc, jaki czeka go los, stara się za wszelką cenę znaleźć dla swojej córki bezpieczne miejsce. Cała linia fabularna skupia się na drodze i towarzyszącym jej przeciwnościom losu. Nie zabraknie oczywiście starć z żywymi trupami oraz z innymi ocalałymi, ale o przebiegu konfrontacji dowiecie się sami z seansu filmu.

Głównym naciskiem produkcji jest aspekt wizualny. Widoki niemal wbijają w fotel, a dodając do tego wysoki budżet na wszelkie efekty, finalnie otrzymujemy piękny dla oka obraz. Trupy różnią się nieco wyglądem od stereotypu, to i tak pasują do swojego środowiska (są wysuszone i powolne). Nie ma też ich zbyt wielu, jednak praca charakteryzatorska zdecydowanie zasługuje na uznanie.

Główną rolę w filmie gra Martin Freeman, czyli aktor z dużym doświadczeniem, znany między innymi z roli Hobbita z filmowej trylogii „Hobbit” czy Johna Watsona z serialu „Sherlock”. Gwarantuje nam to wysokiej jakości grę aktorską, która, o dziwo, nie ogranicza się tylko do niego samego, ale do całej ekipy. Nawet debiutująca Simone Landers wypadła bardzo dobrze.

Podczas seansu nie dostrzegłem niczego, czego mógłbym się uczepić. Każdy element filmu jest dobrze wyprodukowany, a fabułę śledzi się z dużym zainteresowaniem. Nie ma tutaj może zbyt wielu porywających zwrotów akcji, ale „Cargo” został stworzony z myślą o rozrywce, z towarzyszącymi jej wszelkimi emocjami, które wiążą się z relacją ojca i córki.

Podsumowując, komu przypadła do gustu wersja krótkometrażowa i po jej obejrzeniu poczuł niedosyt, koniecznie musi obejrzeć cały film. Polecam go również wszystkim miłośnikom żywych trupów i nie tylko. „Cargo” dostępny jest dla każdego abonenta na platformie Netflix.

Moja ocena: 8/10

Trailer:

Sprawdź także:

Cargo (2013)

#18TOP5 Najlepszych Filmów Krótkometrażowych o Zombie!

 

Santa Clarita Diet (Sezon 1)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *