Corona Zombies (2020)

Ludzkość zostaje pogrążona w globalnej pandemii nieznanego dotąd wirusa COVID-19, znanego też jako koronawirus. Co więcej, wirus ten nie tylko pozbawia życia setek tysięcy ludzi, ale także przywraca ich w postaci łaknących ludzkiego mięsa zombie. Nie radząc sobie z kryzysem, ludzkość wpada w panikę, a głowy państwa nie są w stanie nad nimi zapanować. By sprostać kryzysowi, do życia zostaje powołany specjalny oddział Corona Squat.

Stworzony jako karykatura światowej walki z groźnym wirusem film „Corona Zombies” w reżyserii Charlesa Banda od Full Moon Features, to niskobudżetowa produkcja łącząca elementy komedii oraz gore z wykorzystaniem żywych trupów. Czy tak stworzona produkcja okazała się dobrym pomysłem? Niespecjalnie.

Choć wielu może się wydawać to nie na miejscu, by w obliczu realnego zagrożenia ktokolwiek tworzył film o takiej tematyce, to wystarczy do tego podejść z taką samą dawką dystansu, jak twórcy. Znana z bardzo kiepskich, niszowych i ogólnie tandetnych filmów wytwórnia Full Moon Features, chcąc wyładować panujące wszędzie napięcie, postanowiła obrócić wszystko w żart w swoim filmie. Wykorzystując faktyczne i dość komiczne sytuacje z życia wzięte oraz nieco je przerabiając, film pokazuje ludzką nieudolność w obliczu zagrożenia.

Przede wszystkim naprawdę ciężko ocenić film pod wieloma względami. Przede wszystkim spowodowane jest to faktem, że znaczna większość produkcji to zlepek scen z innych filmów. Dokładnie mowa tutaj o filmach „Hell of the Living Dead” oraz „Zombies vs Strippers”, do których po prostu zostały dograne nowe dialogi, które absolutnie nie zgadzają się z ruchem ust bohaterów. Wygląda to bardzo amatorsko, jednak tylko dzięki temu zabiegowi film powstał w tak błyskawicznym tempie. Nagrane specjalnie do filmu sceny zajęły łącznie jakieś 10% całości i widzimy w nich bohaterkę Barbie, która ogląda telewizję, rozmawia z przyjaciółką przez telefon oraz jakoś próbuje sprostać obecnej sytuacji.

Twórcy mimo wszystko zastosowali się do obostrzeń związanych z pandemią. Na ekranie widzimy maksymalnie dwie osoby, a wszystko ma miejsce w mieszkaniu. W obsadzie są wyłącznie 3 osoby: wspomniana wcześniej Barbie, w którą wcieliła się Cody Renee Cameron, udzielająca głosu przyjaciółki Robin Sydney jako Kendra oraz Russell Coker w postaci Corona Zombie. I tyle.

Ciężko więc wystawić ocenę, bazując na tych kilku minutach z udziałem obsady filmu. Jedyny widoczny w filmie zombie (ucharakteryzowany na potrzeby filmu, a nie te widoczne w scenach innych produkcji) wizualnie wygląda nieźle (zważywszy na klimat filmu), a gra aktorska jest dobra. Nic więcej powiedzieć nie można, bo nie bardzo jest się czym posiłkować. Jedyny aspekt, który ukazuje film w pełni to humor, a ten miejscami jest bardzo trafny (zważywszy na obecną sytuację na świecie). Zupa z nietoperza oraz totalny brak papieru toaletowego to główny temat, jakim posłużyli się twórcy w swoich żartach.

Podsumowując, ktokolwiek liczący na innowacyjność filmu „Corona Zombie” jest w dużym błędzie. Humor wcale nie jest tak dobry, a osoby nieoglądające „Hell of the Living Dead”, na którym w większości opiera się produkcja, mogą sobie obrzydzić ten tytuł, choć jest naprawdę przyzwoity (w oryginalnej wersji). Zdecydowanie lepiej sobie odpalić stronę z memami dotyczącymi koronawirusa niż obejrzeć ten film. Mniej czasu się poświęci, a śmiechu będzie znacznie więcej.

Moja ocena: 4/10

Reżyseria: Charles Band
Rok produkcji: 2020
Kraj: USA
Gatunek: Horror/Komedia
Czas trwania: 1:01 godz.

Trailer:

Sprawdź także:

Martwica Mózgu (1992)

#4 TOP5 Najbardziej Zrytych Filmów o Zombie

10 sezon The Walking Dead skrócony przez koronawirusa.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *