Dead Rsing. Watchtower (2015)

Dziesiątkująca rodzaj ludzki apokalipsa zombie nie ma litości dla nikogo. Okazuje się jednak, że ugryzione osoby nie są z góry spisane na straty. Dzięki lekowi Zombrex zarażeni mogą pozostać ludźmi. Jedynym warunkiem jest codzienne jego przyjmowanie – zaniedbanie tej czynności w ustalonym czasie powoduje natychmiastową przemianę w żywego trupa. Reporter Chase Carter próbuje zdobyć sławę, tworząc reportaż o ewakuacji jednej z zagrożonych części miasta. Niestety, nie wszystko idzie po jego myśli, a Chaser wpada w sam środek opanowanego przez zombie miasta, próbując uratować jedną z zarażonych kobiet.

Film „Dead Rising. Watchtower” to produkcja bazująca na grze studia Capcom o tej samej nazwie, która traktuje apokalipsę zombie z dużym przymrużeniem oka. Sporo śmiechu, lejącej się krwi i akcji, która nie pozwala nam się nudzić podczas seansu. Czy stworzenie filmu na bazie znanego uniwersum gier było dobrym pomysłem? Jak najbardziej!

Jak przystało na filmową adaptację gamingowego tytułu jest kilka rzeczy, które odróżniają obie produkcje. Przede wszystkim chodzi o bohaterów. O ile główna postać filmowa – Chase Carter, nie występuje w swoim wirtualnym odpowiedniku, tak Frank West, który udziela wywiadu w telewizji, jest bohaterem, którym sterujemy w pierwszej odsłonie gry. Sama akcja filmu w przybliżeniu umieszczona jest między drugą a trzecią częścią gry.

Klimat produkcji doskonale oddaje to, co w grze najlepsze: humor i egzekucję żywych trupów. Kto grał w którąkolwiek część wie, że bronią w walce z zombie może być dosłownie wszystko. W filmie główny bohater łapie, co tylko ma pod ręką, by unieszkodliwić przeciwników i nieważne, czy jest to kij bejsbolowy, piła mechaniczna czy toster – wszystko doskonale sprawdza się w starciu z nieumarłymi.

Charakteryzację oraz scenografia oceniam bardzo dobrze. Widać, że te kwestie zostały ładnie dopracowane i każda scena cieszy oko widza. Żywe trupy prezentują wysoki poziom wizualny, a opustoszałe ulice wypełnione hordami zombie, idealnie oddają klimat apokalipsy. Na kolejny plus zasługuje także gra aktorska, która prezentuje się ponadprzeciętnie. Każda osoba z ekipy aktorskiej dobrze oddała charakter swojej postaci i w każdym momencie jej odgrywania była naturalna.

Choć wiele elementów dzieli filmowy tytuł od gry, to jest też sporo rzeczy, gdzie możemy dostrzec pewne do niej nawiązania. Pierwszym z nich jest fakt, że okładka napisanej przez Franka książki to także okładka pierwszej części gry. Kolejnym elementem jest stworzona przez Chartera w lombardzie broń, z której w trailerze korzystał bohater trzeciej odsłony gry – Nick Ramos. Z pewnością wiele osób zauważy również koszulkę przedstawiającą Servbota, w którą Charter przebrał się po ubrudzeniu krwią swojej koszuli. Ten sympatyczny ludzik Lego jest nieodłącznym elementem serii, w którego głowę możemy odziać naszego bohatera.

Podsumowując, film nie tylko dobrze wpasowuje się w uniwersum serii Dead Rising, ale jeszcze jako taki zapewnia sporą dawkę rozrywki. Jest śmiesznie, jest krwawo i przede wszystkim nie ma dłużyzn i zanudzania widza. Czego chcieć więcej?

Moja ocena: 7/10

Trailer:

Sprawdź także:

1# Adaptacja – Z Gier na Duży Ekran

#5 TOP5 Najlepszych Gier Video o Zombie!

#16 TOP5 Najlepszych Sequeli Filmów o Zombie!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *