Dopóki Nie Zgasną Gwiazdy (Piotr Patykiewicz)

Świat pokryty śniegiem i lodem nie ma litości dla nikogo. Ostatnie ludzkie osady istnieją tylko dzięki codziennej walce z rzeczywistością. W jednej z nich spotykamy Kacpra – młodzieńca, który pragnie czegoś więcej, niż po prostu żyć. Jego marzeniem jest, aby zobaczyć ziemię poniżej górskich szczytów. Miejsca, w których przed Upadkiem, żyli ludzie. Nic jednak nie jest łatwe, a czyhająca światłość i ludzka natura, wcale nie będą sprzymierzeńcami.

Post-apokaliptyczna powieść Piotra Patykiewicza, zabiera nas w świat przykryty grubą warstwą śniegu. Człowiek, nieprzyzwyczajony do takich warunków, zostaje wystawiony na próbę, podczas której przeżyją tylko najsilniejsi. Czy okołobiegunowy klimat, sprawia, że książka jest ciekawa? Jak najbardziej!

Wyobraźcie sobie, że przyjdzie nam żyć w ciągłym zimnie. Klimat, do którego nie jesteśmy przystosowani, staje się codziennością. Wszystkie czynności, które nigdy nie były problemem, nagle stają się czymś niezwykle trudnym. Wszystkie dobra przepadły, a żeby przeżyć, człowiek musi żyć jak jego przodkowie – z polowania, czy zbieractwa.

Taką właśnie wizję końca świata, zaprezentował nam Piotr. Czy była ciekawa? O tak! Klimat jaki towarzyszył bohaterowi, był niecodzienny. Z reguły, kiedy myślimy o post-apokalipsie, widzimy pustynie rodem z Mad Maxa. Tutaj było inaczej. Głównym zagrożeniem wciąż są ludzie i nieznane tereny, ale jest również bardzo niska temperatura, w której człowiek by móc żyć, musi pamiętać o odpowiednim ubraniu.

Jak prezentuje się fabuła? Mamy młodego chłopaka – Kacpra – który nie chce zostać myśliwym, jak jego ojciec. Za wszelką cenę chciałby zobaczyć świat, a aby móc tego dokonać, wyrusza w misję od kapłana. Resztę poznacie dopiero w momencie, kiedy sami przeczytacie książkę. Powiem tylko jedno… Jest dużo ciekawych i obmyślonych rzeczy 😉

Bardzo mi się spodobał świat rodzinnej osady Kacpra. Każda osoba miała przydzielone zadania i na ich podstawie zajmowała pewne miejsce w miejscowej hierarchii. Ciekawie przedstawiony ustrój, panujący po końcu świata. Jak za starych czasów, najwyższą pozycję miał ten, kto dostarczał ludziom pożywienie, choć dla innych najcenniejsi byli ci, którzy posiadali wiedzę. Oczywiście nie obyło się bez sporów w tej kwestii.

Cały świat i wszystkie zagrożenia, jakie po drodze spotkał bohater, miały bardzo ciekawy klimat. Nie było tu mutantów, smoków, ani żadnych mitycznych potworów, co nie znaczyło, że brak tu było elementów fantastyki. Piotr wprowadził swoje własne stworzenia, które dla jednych były przyczyną zagłady, a dla innych prawdziwym błogosławieństwem. Kim, lub czym było to zagrożenie? Dowiecie się sięgając po książkę 😉

Czy pojawiło się coś negatywnego? Wiadomo, że silna wola bohatera sprawia, że jest on skłonny do ponadprzeciętnych dokonań, ale nie zapominajmy, że nadal jest tylko człowiekiem. Miejscami miałem wrażenie, że autor o tym zapomniał, niemniej jednak nie psuło mi to przyjemności z lektury, choć dla niektórych może być to dość negatywnym aspektem.

Podsumowując. Książka jest naprawdę ciekawa i ma swój własny, niepowtarzalny klimat. Fabuła jest dopracowana, a akcja ciekawa. Wprawdzie nie jest to najprawdziwsze post-apo, ale ciekawie prezentuje wizję końca świata z innej strony… tej zimniejszej 😉

Moja Ocena: 7/10

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

thadstark