In The Flesh (Sezon 1)

Cztery lata po Powstaniu świat powoli zapomina o tragicznych skutkach, jakie niosło ze sobą wskrzeszenie zmarłych. Wielu poległo, jednak ostatecznie to ludzkość przetrwała, a nowoczesna medycyna sprawiła, że niegdysiejsi bezrozumni zombie odzyskali świadomość i pamięć ze swojego poprzedniego życia. Nowy program, mający na celu rehabilitację umarłych poprzez wprowadzeniu ich do społeczności, w których przyszło im żyć przed Powstaniem, zaczyna wchodzić w życie. Kieren Walker, młody i nieżywy już chłopak, powraca do swojego rodzinnego miasta Roarton, w którym wciąż panuje nienawiść wobec przywróconych.

Miniserial stworzony dla stacji BBC Three zrodzony z pomysłu Dominica Mitchell, to opowieść o czasach po zombie apokalipsie, potocznie nazwanej Powstaniem, w którym zombie zostały z powrotem przywrócone do społeczeństwa. Czy tak odmienna wizja motywu zombie była dobrym pomysłem na scenariusz serialu? Jak najbardziej!

Wszystko zaczyna się od poznania osiemnastoletniego i przemienionego już Kierena Walkera, który wciąż zmaga się z retrospekcjami z momentu bycia bezrozumnym zombie. Po przejściu badań, Kieren zostaje przekazany rodzicom, by móc  powrócić do codziennego życia. Niestety miasteczko, w którym chłopak się wychował, nie popiera programu narzuconego przez Rząd i wciąż nie rozwiązał Ochotniczego Oddziału Ludzkiego, który wciąż zajmuje się ściganiem i eliminowaniem zombie, nawet tych świadomych, do którego należy siostra Kierena.

Pierwszy sezon serialu ma zaledwie trzy odcinki, a każdy trwa prawie godzinę (dokładnie 56 minut). Nie mamy zatem zbyt dużej szansy, aby mocno wczuć się w przedstawione losy bohaterów i całego miasteczka. Historia wygląda na prawdę dobrze i ma w sobie dużą ilość świeżości, co ostatnimi czasy nie jest zbyt częste. Inny punkt widzenia samych zombie nie psuje odbioru, a jedynie pobudza jego chęć na więcej.

Choć sam pomysł mi się podoba, czuję delikatny niedosyt po zakończeniu seansu. Z racji krótkiego trwania sezonu, twórcy nie mieli zbyt dużego pola do popisu, by bardziej rozbudować fabułę co niestety dało się odczuć. Z drugiej strony, gdyby postanowili wrzucić w te trzy odcinki jeszcze więcej wątków, mógłby pojawić się chaos. Jest parę rzeczy, które zostały fajnie poprowadzone, a niektóre czekają na rozwiązanie w drugim sezonie, który na całe szczęście liczy dwukrotnie więcej odcinków.

Bardzo spodobała mi się charakteryzacja zombie, która robiła wrażenie zarówno przy tych świadomych, jak i nieświadomych zombie. Jedni i drudzy fajnie się prezentowali, nie przypominając nic tandetnego. Kolejna kwestia to zobrazowanie problemu, który tak na prawdę jest bardzo realny, a twórcy po prostu odziali go w skórę zombie. Nietolerancja wobec odmiennych ludzi, czy to z racji wyznania, koloru skóry, czy innych czynników, dzieje się na co dzień, co może niektórym otworzyć oczy na to, co dzieje się w okół nas.

Nie wiem czy jest coś, do czego mógłbym się przyczepić. Ciężko mi ocenić serial, który zaczął się niemal tak samo szybko, jak się skończył. Zdążyłem polubić niektórych bohaterów i zrozumieć jakimi prawami rządzi się Roarton, jednak nie zdążyłem poczuć emocji, jakie panują w serialu. Wmawiam sobie, że sezon pierwszy był takim przyjemnym wprowadzeniem do drugiego, który niebawem zacznę oglądać, więc wszystko się jeszcze okaże 🙂

Podsumowując, całość prezentuje się dobrze, a opowiedziana historia wciąga, jednak trzeba mieć na uwadze, że jest to jedynie miniserial, a więc nie dane nam bedzie zbyt długo pozostać z bohaterami. Niemniej polecam każdemu, kto chciałby zapoznać się z nieco innym, ciekawym podejściem do zombie.

Moja Ocena: 7/10

Trailer:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *