Berserk.Konkurs

Konkurs z książką Berserk!

Zniszczone miasto, wszędzie pełno śmierci. Świat przestał przypominać ten z którym ktokolwiek z nas miał coś wspólnego. Nastały nowe czasy, a wraz z nim przymus do nowego przystosowania się. Co się właściwie stało? To pytanie dręczy każdego, a odpowiedź może być jeszcze gorsza, niż to, co się wydarzyło.

Po krótkim wstępie nieco opisującym nagrodę, czas poznać szczegóły!

 

Do rozdania mam książkę „Berserk” autorstwa Pawła Majki w ilości sztuk 2!

Berserk

Zasady:

– Siedzisz sobie w super nowoczesnym laboratorium i masz dostęp do niemal wszystkiego, co dusza zapragnie. Twoim zadaniem jest stworzenie wirusa, nazwanie go i wymyślenie w jaki sposób owy wirus mógłby zgładzić Twoje miasto.

I tyle 😉

 

Regulamin:
1. Koszt przesyłki na terenie kraju pokrywam ja. W przypadku przesyłki zagranicznej, koszt przesyłki pokrywa zwycięzca.
2. Konkurs trwa od dzisiaj (19.05.2017) do przyszłego piątku (26.05.2017).
3. Autor najciekawszej odpowiedzi zostanie wybrany jako zwycięzca.
4. Zwycięzca zostaje ogłoszony nie później, niż tydzień od zakończenia konkursu.
5. Zastrzegam sobie prawo, do wydłużenia lub skrócenia czasu trwania konkursu.
6. Osoba biorąca udział w konkursie, może zamieścić tylko jeden komentarz, podpisując się imieniem i nazwiskiem, lub nickiem, podając prawidłowy adres e-mail, dzięki którym będę mógł zidentyfikować zwycięzce.
7. Treść zamieszczonych komentarzy ma zawierać jedynie odpowiedź na pytanie, wszelkie inne mogą zostać usunięte.

 

Powodzenia!

8 komentarzy on "Konkurs z książką Berserk!"

  • Siedziałem w mojej własnej, sterylnej i białej do bólu pracowni laboratoryjnej. Nie znałem się na chemii, biologii ale miałem dostęp do dosłownie wszystkiego niestety nie miałem pojęcia co z tym zrobić, co ja w ogóle tutaj robię? Ach tak! Schron zamknął się automatycznie po moim wejściu, jestem zwykłym bandytą, złym i brutalnym a wraz ze mną moja „asystentka” Leia która również potrafi ograbić mnóstwo domów czy poderżnąć gardło ale zna się skubana dobrze na biologii, skończyła studia z wyróżnieniem. Przede mną jest mnóstwo fiolek a ja nie mam co robić więc pobawię się i stworzę coś co pomoże mi zlikwidować konkurencję i sam będę mógł okradać wszystko.. no i Leia oczywiście. Poprosiłem asystentkę aby naszykowała wielkie szklane cylindryczne naczynie po czym na oślep wlewałem fiolki różnej zawartości, koloru i wielkości. Różowe, niebieskie, zielone, żółte, przezroczyste. Dymiące się, żelowate, proszkowate czy rzadkie. Z granulkami, z kosteczkami, z pigułkami. Leia była roztrzęsiona i panikowała ale wiedziała że jeżeli ja bym to zobaczył to po jej głowie została by mokra plama ale poprosiłem, nie z przymusu, z ciekawości o analizę tego co właściwie zrobiłem i co to jest? Leia odparła szeregiem naukowych terminów ale upomniałem ją że zaraz dostanie kulką w łeb jeżeli nie powie mi tego w bardziej przyswajalny sposób no więc: Udało mi się stworzyć wirus który ma wiele ale to bardzo wiele funkcji ze względu na zeszczepienie wielu pierwiastków oraz różnych substancji w jedną. Wirus rozprzestrzeniać się będzie poprzez kontakt z krwią zarażonego więc to dobry sposób żeby użyć stojącego w rogu laboratorium pistoletu na strzałki, widziałem gdzieś podobne więc łatwo będzie go rozprzestrzenić. Efekt działania to między innymi :Nadwrażliwość na nawet ciche dźwięki więc upadająca z metra sztacheta będzie dla delikwenta jak walący się budynek, infekcja mięśnia języka przez co nikt nie powie mi brzydkich słów kiedy zrobię coś złego oraz osłabienie kory mózgowej i funkcji układu nerwowego co spowoduje że nikt nie będzie się mścił nawet jeżeli na jego oczach poderżnę gardło kogoś mu najbliższego tak więc lepsze to niż zabójcza trucizna ponieważ mogę ograbić całe miasto a ci którzy będą chcieli zabrać mi łup bądź mi w tym przeszkodzić staną po mojej stronie kiedy ja wyciągnę zwykły gwizdek ponieważ zesrają się kiedy wpuszczę w niego powietrze a ich głowy dosłownie eksplodują powodując tsunami krwi z ich małżowin usznych. A wirus ten nazwę hm… Pozytywka!

  • Mój wirus nazywałby się Mantikora. Nie byłby to zwykły wirus zamieniający ludzi w zombie. Wirus przybrałby postać latającego roju, wyglądającego jak latająca mała chmura o czarnej kolorystyce z iskrzącym w środku ogniem. Wirus zabijałby przenosząc się na skórę ludzi, przejmując nad nimi kontrolę i traktowałby ciało ludzkie jako żywiciela. Wcielając się w człowieka miałby kontrolę nad nim, a dodatkowo niszczyłyby te roje,struktury budynków zamieniając je we własną dla nas nieznaną strukturę, tworząc przy tym swoje gniazda. Wirus ten siałby spustoszenie i tym więcej by się żywił to by się bardziej rozrastał.

  • Ja w swoim super laboratorium wymyślił bym suplement diety działający zbawczo na potencję i menopauze.
    Nie zwykły suplement a suplement-wirus ewaluujacy w mózgu i zwiększający lawinowo nie tylko potencję ale i żądze sex.
    Ludzie myślą tylko o chędożeniu. Zapominają o myciu, jedzeniu, pracy, o wszystkim.
    A gdy już znajdą partnera/partnerke/grupę to jadą aż do śmierci.
    Całe miasto zamienia się w krainę gwałtu, potu, smrodu i jęk, a powiedzenie „wyrucham Cię na śmierć” przestaje być czczą groźbą. Ostatni żywy w mieście zejdzie z odwodnienia podczas onanistycznego maratonu

  • Nie ma życia bez wody – każde dziecko to wie… Dlatego też, pragnę zakończyć podły żywot mojego miasta, mojego kraju i mojego świata w ten oto sposób, by zamienić życiodajną wodę w śmierciodajną truciznę!

    Ów wirus nosi nazwę „Mortis Aequor”, czyli morze śmierci… To efekt wieloletnich badań nad genetyką, mikrobiologią, botaniką i chemią, którego rezultatem stało się nie to, iż jedne gram ów substancji wpuszczony do dowolnego zbiornika wodnego na świecie, powoduje zamianę jego składu w wielce infekcyjną materię, z którą jakikolwiek bliższy kontakt, grozi zarażeniem… Zarażeniem, polegającym nie na śmierci, lecz na utracie wszelkich ludzkich zachowań i nieodpartej żądzy agresji, niesienia śmierci, samookaleczenia…

    Jak tego dokonać – to proste! Pacyfik, Atlantyk, Morze Śródziemne i Morze Japońskie – oto cztery zbiorniki wodne, które należy zainfekować, by następnie rzekami woda ta dotarła to wszelkich innych ważnych zbiorników wodnych na świecie…

    Oczywiście, pozostaną zamknięte jeziora i stawy…, pytanie tylko, na jak długo? Pozostaną także zbiorniki, butelki, puszki…, lecz również na jak długo…?

    Umrzyj z pragnienia lub zostań krwiożerczy potworem – oto wybór…!

  • Biowirusy? Pff… To już przeżytek. Mnóstwo z nimi pracy i stanowią potencjalne zagrożenie dla samego twórcy. Ja poszedłbym o krok dalej, tworząc cyber-wirusa, inteligentny i w pełni autonomiczny program komputerowy, zdolny do samopowielania się oraz samodzielnego upgrade’owania i autokonfiguracji, zależnie od napotkanej „ofiary”. Ofiarą mojej cyfrowej broni padłyby wszystkie urządzenia digitalne, bo to na nich opiera się współczesne życie. Padłyby komputery, smartfony, inteligentne urządzenia domowe, samoprowadzące się samochody, sprzęt medyczny, zautomatyzowane fabryki, systemy bankowe, bazy danych i ogółem cała sieć. Ludzie przestaliby się komunikować, straciliby dostęp do informacji, staliby się podejrzliwi wobec siebie, aż w końcu wybuchłyby zamieszki. Lotniska stanęłyby w miejscu za sprawą nieczynnych
    wież nawigacyjnych. Świat dążący do cyfryzacji wszystkiego, stałby się całkiem bezbronny bez tego, na czym opiera się jego funkcjonowanie. W końcu któreś z mocarstw pękłoby w oczekiwaniu na atak nieprzyjaciela i samo podjęłoby ofensywę, nie wiedząc z której strony nastąpi atak. Tak rozpętałaby się wojna totalna, odnowiłyby się zadawnione konflikty, a spekulacje i podejrzenia nie miałyby końca. Tymczasem ja prowadziłbym życie z dala od cyberspołeczeństwa i triumfował nad cywilizacją, która padłaby ofiarą własnego wynalazku – komputera. Jak nazwałbym swoje dzieło? Infoszok.

  • Wejdziesz w ich umysły i spalisz ich dusze. Posiądziesz ich rozum i wszystkie myśli. Będziesz ogniem, będziesz wodą i powietrzem. Będziesz pożerał i zasysał wszystko czego zapragniesz. Będziesz tym czego się bali i będą się bać każdego dnia. Staniesz się nowym królem i dasz wyzwanie Bogu? Jeśli jeszcze go spotkasz na złotym tronie… Twoje skrzydła będą wiatrem, który przejdzie przez to miasto, a oddech morderczym podmuchem. Imię Twoje Leprus !

  • Mieszkam w gigantycznej metropolii, której włodarze nazywają „Nowym Konstantynopolem”, miastem spotkań wszystkich z wszystkimi. Ja nazywam je miastem Grzechu. Stworzyłem dwa wirusy atakujące strukturę DNA o wdzięcznych nazwach Alfa i Omega.
    Alfa przenosi się drogą kropelkową, a także poprzez płyny ustrojowe (świetnie radzi sobie w środowisku wodnym!) a zatem wręcz idealnym źródłem zakażeń są częste kontakty seksualne z różnymi partnerami. Okres inkubacji to od kilku do kilkunastu miesięcy, a końcowe objawy to zmiany skórne przypominające wczesne stadium popularnej choroby wenerycznej. Alfa stanowi preludium do mojego planu zagłady!
    Jako uznany naukowiec, a przy tym człowiek interesu, posiadam liczne placówki lecznicze dedykowane leczeniu chorób cywilizacyjnych, a za takie uważa się w moim mieście wszelkiej maści schorzenia weneryczne. W podawanych tam lekach (nader skutecznych!) wkomponowałem patogeny wirusa Omega.
    Omega sam w sobie nie jest szkodliwy, natomiast w połączeniu z wirusem Alfa tworzy mieszankę skutecznie uszkadzającą łańcuch DNA w sposób podstępny i niemal niewykrywalny. Efektem końcowym jest całkowita bezpłodność, a także dalsze rozpowszechnianie mutacji wirusa AlfaOmega wywołującego szybkie i nieodwracalne uszkodzenia genotypu, wywołuje bezpłodność i liczne psychozy. Dzięki ośrodkom nie tylko w moim mieście, ale i na całym świecie szybko rozpowszechnię oba wirusy na skalę globalną, co w perspektywie kilkunastu lat spowoduje gwałtowny spadek narodzin, a w efekcie regres rodzaju ludzkiego i ujemny przyrost naturalny.
    Nie jest to plan efektowny, lecz nastawiony na zakulisowe działania i manipulacje, a dzięki temu zabójczo skuteczny. Ludzkość dowie się o trapiącej ją zarazie najszybciej dekadę od jej wybuchu, przez co w momencie przystąpienia do badań nad szczepionką skazana będzie na zagładę. Luki pokoleniowe będą się powiększać, gęstość zaludnienia spadnie, bogaci zaczną wydawać fortunę na próby spłodzenia potomstwa, biedni zaczną walkę o ochronę swoich dzieci przed falą porwań. Chaos… Natura zawsze znajdzie wyjście, dlatego grupka naturalnie odpornych ocaleje, odbuduje świat. To mój cel, złożyć z ludzkości krwawą hekatombę, z której wyłoni się nowy ład. Mój ład!

  • Mój wirus nosiłby nazwę ,,Róża”,objawy alergii,lub różyczki,niczym nie wzbudzające podejrzeń, każdy zarażony liczyłby na cudowne uzdrowienie dzięki wziętym lekarstwom.Tymczasem wirus atakowałby nasze wnętrzności i kości paląc ,,żywym ogniem”nie byłoby odwrotu, ponieważ w krótkim czasie mało by pozostawało do ratowania.Zaatakowany mózg obumierałby i wszyscy przestaliby normalnie funkcjonować,prosząc o jak najszybsza śmierć.Wirus którego nikt by nie powstrzymał,bo nie byłoby na to antidotum…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

three × one =