Noc Pożera Świat (2018)

Jedna noc wystarczyła, by pogrążyć cały świat w chaosie. Sam po imprezie budzi się w pokoju i orientuje się, że za oknem rozgrywa się istny chaos – żywi walczą o życie z hordą nieumarłych. W tym samym położeniu znalazł się także Sam, jednak jego przewagę stanowi fakt, że zdołał zabarykadować się wewnątrz solidnej kamienicy, w której przyjdzie mu spędzić najbliższy czas w samotności. Czy utrzymanie się przy życiu jest warte spędzenia go bez nikogo żywego w pobliżu?

Francuska produkcja „Noc Pożera Świat” z roku 2018, w reżyserii Dominique Rocher, to połączenie horroru i dramatu, w którym samotność głównego bohatera to pierwszoplanowa tragedia. Świat wokół przestał istnieć na tych samych zasadach, a każdy niewłaściwy krok może być ostatnim. Czy stworzony film o takiej koncepcji był dobrym pomysłem? Bez dwóch zdań!

Zastanawialiście się kiedyś nad tym, jak w rzeczywistości wygląda egzystencja w świecie wypełnionym zombie? Dokładnie o tym na własnej skórze przekonuje się Sam, główny bohater filmu „Noc Pożera Świat”. Zgromadziwszy zapasy i eliminując znajdujące się wewnątrz budynku żywe trupy, zapewnił sobie stabilne lokum, w którym bez zagrożenia może spędzać czas. Jedyny problem stanowi fakt, że jest on jedynym żywym lokatorem budynku i szybko docierają do niego skutki owego przetrwania.

Twórcy filmu „The Night Eats the World” postanowili pokazać nam, jak brak (żywego) otoczenia wpływa na ludzką psychikę. Sytuacja, w której nie mamy do kogo się odezwać jest straszniejsza niż mogłoby się wydawać. Główny bohater w akcie desperacji jest zdolny do nawiązania przyjaźni z jedynym znajdującym się w bezpiecznym miejscu w budynku zombie imieniem Alfred. Dodatkowo mężczyźnie zaczynają przydarzać się halucynacje, a wolny czas zaczyna spędzać na wymyślaniu totalnych głupot.

Bardzo podoba mi się zamysł, jaki niesie ze sobą produkcja. Doskonałe uwydatnienie skrywanych wewnątrz nas samych uczuć i lęków, daje poważnie do myślenia. Produkcja Rochera to przykład na to, że wszelka akcja i aspekty wizualne są na drugim planie, ale nie można powiedzieć, by były one zaniedbane. Sceneria zrujnowanego otoczenia budynku wygląda znakomicie, a charakteryzacje żywych trupów również prezentują się niezwykle dobrze. Na uznanie zasługuje także gra aktorska norweskiego aktora Andersa Danielsena Lie, który swoją postać odegrał w należyty sposób, doskonale odzwierciedlając jego emocje.

Nie każdemu może przypaść do gustu taka, a nie klasyczna koncepcja produkcji o żywych trupach. Co więcej, film jest dość dołujący, bowiem odkrywa przed nami nas samych, a nie każdy lubi tego typu przemyślenia po seansie. Moim zdaniem film, zważywszy na swoją odmienność, zasługuje na szansę. Co ciekawe, to właśnie na jego podstawie powstała koreańska produkcja dla platformy Netflix #Alive”.

Podsumowując, film stanowi całkowicie inny obraz od tego, co do tej pory oferowało nam kino o zombie. Nie jest to czysta rozrywka, którą zapomni się po obejrzeniu, tylko zostaje z nami na dłużej. Zdecydowanie polecam obejrzeć z czystej ciekawości i świeżości w tym gatunku każdemu, nawet osobom, które nie przepadają za tematyką zombie.

Moja ocena: 8/10

Reżyseria: Dominique Rocher
Rok produkcji: 2018
Kraj: Francja
Gatunek: Horror
Czas trwania: 1:33 godz.

Trailer:

Sprawdź także:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *