Pacjent Zero (Jonathan Maberry)

Działająca pod ukryciem tajna organizacja o nazwie Wojskowy Departament Nauki (WDN) zwalcza to, co dla innych jest czymś niemożliwym do zrozumienia. Koniec obecnego świata jest na wyciągnięcie ręki, jednak nikt nie zdaje sobie z tego sprawy. Nikt, poza członkami WDN, do których dołącza Joe Ledger. Wraz z oddziałem Echo, nad którym przejmuje dowodzenie zrobi wszystko, by wieść o tajemniczym wirusie, jak i sam wirus zamieniający ludzi w zombie nie rozniosły się dalej. Czy jednak na pewno chodzi o zagładę świata, czy po prostu wszystko to przykrywka, a celem jest ogromna suma pieniędzy? Nigdy nic nie wiadomo zwłaszcza, kiedy swoje siły łączy grupa terrorystyczna i znany biznesmen zajmujący się farmakologią.

Powieść autorstwa Jonathana Maberry’ego, to mieszanka dużej ilości akcji, tajemnic i spisków, okraszonych walką z niebezpiecznymi zombie. Gra toczy się o najwyższą stawkę, czyli istnienie ludzkości, która lada moment może stać się tylko historią. Czy stworzenie książki o tajnej organizacji walczącej z żywymi trupami był dobrym pomysłem? Jak najbardziej!

Choć Joe Ledger nigdy nie osiągnął wiele w swojej karierze zawodowej, głównie z powodu własnych decyzji, to mimo wszystko nie jest byle kim. Jego zdolności bojowe, jak i dowódcze przekraczały niejednego doświadczonego żołnierza. Wszystko się jednak zmieniło, kiedy został powołany do tajnej rządowej organizacji, w której znajdowali się tylko najlepsi z najlepszych. Nikt jednak nie był w pełni przygotowany na walkę z zagrożeniem, które przekraczało pojmowanie normalnego człowieka.

Z jednej strony lektura pochłonęła mnie całkowicie, a przedstawiona historia jest wciągająca jednak… no właśnie, jednak „coś”. Pomysł na fabułę jest tak bardzo powielany, że powoli tracę rachubę. Nie oznacza to oczywiście, że książka jest od razu spisana na straty. Co to, to nie. Przedstawienie świata, całej hierarchii zarówno tych dobrych jak i złych jest ciekawe, ale schemat powtarza się któryś raz (przykładem może być książka „Syndrom Riddocha” autorstwa Sylwii Błach). Autor wykazał się umiejętnościami złożenia fabuły tak, by nie było w niej chaosu, kreacją bohaterów oraz samego świata i genezy wirusa, ale oryginalnością na pewno nie, a szkoda.

Autor świetnie posłużył się stereotypem takiej historii, który pokazuje, że ktoś z dobrych, jest tak naprawdę zły. Mam tutaj na myśli fakt, że taki zabieg został zastosowany po obu stronach barykady – u dobrych i złych, co spowodowało ciekawe i miejscami zaskakujące zwroty akcji. Choć historia odgrzewana jest po raz x, autor i tak bardzo przyjemnie budował napięcie oraz świetnie opisał wszystkie sceny wzmożonej akcji. Czytało się to z taką samą łatwością i ekscytacją, co oglądało wysokobudżetowy film z świetnymi efektami!

Poza wspomnianym wcześniej ubytkiem w oryginalności powieści chyba nie mam się do czego przyczepić. Książka przyjemna, czyta się szybko i z zainteresowaniem, a historia wciąga i trzyma w napięciu. Nie jest to typowe zombie story, bo w sumie samych zombie nie jest tak dużo. Tutaj bardziej chodzi o samą intrygę i swoistą walkę pomiędzy ludźmi i ich ideologiami oraz światopoglądami. Więcej nie zdradzę, bowiem nie chcę zdradzać treści 😉

Podsumowując, „Pacjent Zero” jest zdecydowanie pozycją wartą uwagi nie tylko dla fana zombie, ale także miłośników ciekawych historii z różnymi intrygami w tle. Ciekawią mnie też dalsze losy Joego i reszty, a widziałem, że autor ma do tej pory napisane 10 tomów z tej serii! Także mam nadzieje, że wydawnictwo nie poprzestanie na tym jednym.

Moja Ocena: 7/10

 

Autor: Jonathan Maberry
Wydawnictwo: MAG
Liczba stron: 448
Cena okładkowa: 35 zł
Data wydania: 8 września 2017
Okładka: miękka

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

nine − 9 =