Przegląd Końca Świata. Blackout (Mira Grant)

To nie koniec największego spisku w dziejach ludzkości. Przegląd Końca Świata zostaje oskarżony o bioterroryzm, co znacznie utrudnia wyjaśnianie sprawy blogerom. By móc cokolwiek zdziałać, drużyna postanawia się rozdzielić. Sytuacje, które napotkają na drodze będą niczym, w porównaniu z osobami, a raczej jedną osobą, która im pomoże…

Blackout to trzeci i zarazem ostatni tom znakomitej trylogii autorstwa Miry Grant. Po raz kolejny poruszamy się po świecie, opanowanym przez trupy, gdzie głównym wrogiem człowieka, są inni ludzie. Czy zakończenie całej historii będzie równie świetne, co dwie poprzednie części? I tak i nie.

Po dość zaskakującym zakończeniu „Deadline”, przyszła pora na rozwiązanie wszelkich spraw, dotyczących CZKC i ludzi zamieszanych w spisek. Tym razem doświadczymy dużo akcji i otrzymamy wiele odpowiedzi, na wcześniej zadane pytania. Jednym słowem – dużo dobrego.

Fakt, że bohaterowie umieszczeni są na liście ściganych za bioterroryzm, co utrudnia im podróżowanie, znacznie utrudnia rozwiązanie zagadki wirusa Kellis-Amberlee. Oczywiście to jedna ze sztuczek CZKC, mająca na celu powstrzymanie jedynych ludzi, mogących cokolwiek zdziałać i zapewniam was, że nie jedyna 😉 Miejsca, bohaterowie oraz sama akcja nie zwalniają, a Mira, jak zawsze, przedstawiła to w sposób bezbłędny. Jak do tej pory, tak i tu język jest na wysokim poziomie, co sprawia, że lektura jest przyjemniejsza.

Przerywniki, w postaci wpisów na bloga, budują klimat, a ich treść często odzwierciedla emocje bohaterów. Pomaga nam to wczuć się w ich sytuację.

W poprzednich częściach nie mogłem nic złego powiedzieć, tak tutaj jest coś do czego się przyczepię. Nie spodobało mi się rozegranie wątku Georgii…. Nie zdradzę szczegółów, ale jak dla mnie mogła pozostawić to tak, jak było w tomie II, jednakże zmieniłoby to znacznie fabułę. Kolejna minus to zakończenie. Niestety i tym razem nie mogę zdradzić szczegółów, ale ktoś, kto czyta moje recenzje, będzie wiedział dlaczego 😉

Podobało mi się również, jak autorka przedstawiła chorobę Shauna, ale nie chcę zdradzać szczegółów, by nie popsuć wam zabawy 😉

Podsumowując. Książka, jak poprzednie, wyróżnia się wysokim poziomem, natomiast zostało wprowadzonych kilka wątków, które nie do końca przypadły mi do gustu. Są one jednak dość znikome i nie psują ogólnego odbioru książki.

Moja Ocena: 7/10

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *