Resident Evil (2002)

Wielka korporacja, monitorująca większą część życia na świecie, pracuje nad bronią biologiczną, dzięki której stanie się ona jeszcze potężniejsza. W laboratorium, w którym prowadzone są badania, następuje wypadek. Wszyscy pracownicy umierają, ale mimo to, powracają do „życia”. Oddział, składający się z zawodowców, próbuje zapobiec rozprzestrzenieniu się zarazy

Film, bazujący na kultowej grze „Resident Evil”, w reżyserii Paula W.S. Andersona. Zamiast postaci występujących w grze, Anderson postanowił wprowadzić całkowicie nową postać – Alice. Czy taka zmiana przesądziła o losach filmu, na złą stronę? Nic z tych rzeczy!

Wielu z nas grało w grę i pamięta o jej unikatowym klimacie. Te wszystkie korytarze, czy zaułki zasłonięte kotarą niewiedzy, o czyhającym zagrożeniu. W filmie zagrożenie było równie wielkie. Nikt nie zdawał sobie sprawy z tego, co czeka ich na drodze. Wszystko to działało na widza podobnie, co na gracza, grającego w pierwsze części RE.

Skupmy się na fabule. Otóż mamy korporację „Umbrella”, która kontroluje tak na prawdę wszystko. Nic nie przejdzie obok nich obojętnie. Wiadomo, by chcąc zwiększyć swój majątek, warto produkować broń, a broń biologiczna to idealna alternatywa. Niestety nie wszystko idzie po myśli i tu zaczyna się akcja. Oddział, do którego została przydzielona Alice – wbrew swej woli – namierza komputer – zwany czerwoną królową – by ją unicestwić. Cel nie taki trudny, ale przeszkody, które zastosowała, wcale nie łatwe do przejścia. Dodajmy do tego mnóstwo zombiaków i otrzymamy świetny film akcji, z leciutką domieszką horroru.

Jak na laboratoria przystało, pełno tu pomieszczeń, w których przeprowadzano różnorakie eksperymenty. Sceneria zatem zasługuje na pochwałę. Wszystko zostało ładnie pokazane, a większość trupów ubrano w odpowiednie stroje – naukowcy mieli na sobie kitle, strażnicy ochrony mundury itd. Dodatkowo charakteryzacja również bardzo się udała. Mamy do czynienia z początkiem epidemii, tak więc większość zombie, nie była tak bardzo naruszona. Oczywiście nie zabrakło bardziej „tajnych” eksperymentów z wirusem T, ale o nich przekonacie się podczas seansu 😉

Minusów jest mało, ale jeden wart przytoczenia. Fani serii gier, na pewno zwrócą uwagę na brak postaci z gry. Ja również wziąłem to pod uwagę. Jasne, szkoda, że brakuje tu Chrisa, czy Claire Redfiledów, jednak czy na prawdę z tego powodu warto jest skreślać tytuł? Mi osobiście to nie przeszkadza, ale wiem, że są przeciwnicy takiego pomysłu reżysera.

Podsumowując. Film jest na wysokim poziomie. Ciekawa akcja oraz fabuła. Wszystko trzyma się założenia z gry, poza faktem, że nie występują tu postacie znane z serii. Pomijająć ten jeden aspekt, to cała reszta zasługuje na bardzo duży plus.

Moja Ocena: 8/10

Trailer:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

eleven + 13 =