Resident Evil 5. Retrybucja (2012)

Korporacja Umbrella cały czas rośnie w siłę. Ich głównym celem jest pozbycie się zdrajców, którzy za wszelką cenę, chcą pozbawić korporacje, jej potęgi. Na głównym celowniku jest Alice. Choć  schwytana, Alice ucieka z więzienia, dzięki pomocy osób trzecich. Teraz musi połączyć siły z tymi, których miała za swoich wrogów i zniszczyć wielką siedzibę Umbrelli na rosyjskiej Kamczatce, gdzie obecnie się znajduje. Zadanie nie będzie łatwe. Czerwona Królowa zrobi wszystko, by uniemożliwić intruzom wykonanie misji. Czy walka o dalsze losy świata, będzie wystarczającym powodem, by dawni wrogowie połączyli siły?

Piąta część filmu, bazującego na słynnej serii gier komputerowych „Resident Evil”. Za reżyserię, ponownie  odpowiada Paul. W.S. Anderson, twórca  pierwszej i czwartej część cyklu. Z każdym kolejnym tytułem, film wspina się na nowy poziom akcji, który w tej części sięga zenitu. Czy pokierowanie losów Alice w tym kierunku, było dobrym posunięciem? Jasne, że tak!

Myśleliście, że walka z zombiakami, zmutowanymi zombiakami, czy wielkimi typami z młoto-siekierą, to wszystko na co stać Resident Evil? Otóż nie. Nowe mutanty, bohaterowie, miejsca i zwroty akcji, to krótkie podsumowanie filmu. Skupmy się jednak na szczegółach.

Film zaczyna się dokładnie w tym samym miejscu, w którym zakończyliśmy seans poprzedniej części. Teraz już wiadomo, jak zakończył się nalot Umbrelli na Alaskę. W szeregach wroga, możemy zobaczyć Jill Valentine, która została ubezwłasnowolniona, za pomocą mechanizmu przy piersi, który w poprzedniej części owładnął Claire Redfield. Walka nie trwa długo, a Alice zostaje schwytana, przez Korporację Umbrella. To jednak koniec, a początek akcji!

Jak każdy wie, cała seria, począwszy od trzeciej części, zmieniła nieco tor. Zamiast walki z zombie i chęci przetrwania, twórcy na pierwszy plan dali dużą dawkę akcji. Wiele osób stwierdziło, że całkowicie popsuło to wszystko. Ja za to uważam, że stało się dokładnie odwrotnie. Co z tego, że jest o wiele więcej efektów, skoro fabuła nadal trzyma się kupy? W tej części wprowadzono nowe postaci znane z gier, co na pewno urozmaica oglądanie. Możemy zobaczyć m.in. Leona Kennedy, Ade Wong, czy Barry’ego Burtona. Wprawdzie jako fan Leona z gry, nie jestem specjalnie zadowolony z jego filmowej adaptacji, ale np. Ada, dla mnie została przedstawiona dobrze.

Miejsce akcji, wszelkie potwory, czy sama fabuła, zasługują na plus. Pod tym względem nie mam zastrzeżeń. Spodobał mi się również motyw odwzorowania początku infekcji w Racoon City. Bardzo przypominał mi początek filmu „Świt Żywych Trupów” z 2004 roku. Podobne przedmieścia, kobieta w opałach i wokół pełno zombie. Coś pięknego 🙂

Nie obyło się jednak bez wad. Przede wszystkim co się stało z rodzeństwem Redfieldów? Byli i nagle nie ma. Trochę słabo, że nie zostało to wyjaśnione choć odrobinę. Mam nadzieję, że kolejna część cyklu wyjaśni ten motyw. Kolejna sprawa to Wesker. Ja wiem, że nie jest to film oparty na faktach, no ale jak można wyjść bez szwanku z olbrzymiego wybuchu samolotu? Trochę się to nie klei.

Podsumowując. Film jest dobry, ciekawy i nie męczy absurdami, czy niedociągnięciami fabuły. Słyszałem różne opinie od fanów serii i nie były one pozytywne. Dla mnie to dobrze zrobiona kontynuacja i wciąż oczekuje kolejnej części.

Moja Ocena: 7/10

Trailer:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

13 − 3 =