S.Q.U.A.T (Konrad Kuśmirak)

Świat się skończył, lecz tym razem nie było to dzieło człowieka. Tym razem doszło do Rozbłysku, który zamienił świat w wielką pustynię. Wszystko co żyło, zamieniło się w pył, a ci co jeszcze dychają, muszą w nim egzystować. Kamyk – przemytnik i handlarz żywym towarem, niepamiętający świata sprzed jego końca, powraca do Białego Miasta. Pogłoska, która krąży wśród mieszkańców, o zamaskowanych przybyszach, polujących na ludzi, staje się zagadką, lecz nie jedyną. Koszmary dręczą bohatera we śnie i na jawie, a niedługo nabiorą realnego kształtu.

Wizja Konrada Kuśmiraka, nie wprowadza nic nowego do samej genezy końca świata, jednak pokazuje ją z nieco innej perspektywy. Tym razem to nie człowiek, a natura zesłała na świat zagładę, a w samym jej środku, powstały nowe twierdze. Czy stworzenie squatów, jako miejsca schronienia dla ludzi, przyniosło pozytywny skutek? Owszem!

Jako wprowadzenie, autor pokazał nam świat jeszcze sprzed Rozbłysku, który jak się dowiadujemy, miał miejsce nieco później. Dopiero potem poznajemy Kamyka w jego naturalnym środowisku – podczas pracy. Jego zadanie, jak by się mogło wydawać, nie było trudne, ale nie zapominajmy, że świat zmienił swoje zasady, więc wszystko co znamy, wygląda zupełnie inaczej. Konrad Kuśmirak dość mocno zaakcentował tą postać. Kamyk nie jest miłym i potulnym człowiekiem. Z racji niewielkiej znajomości normalnego świata, idealnie przystosował się do obecnych warunków, co widać od początku.

Od pierwszych zdań zauważymy, że autor posługuje się dość prostym i niewymagającym językiem, co znacznie ułatwia lekturę. Dla jednych to plus, dla innych nie. Osobiście mam neutralne zdanie na ten temat, ponieważ lubię zarówno te mniej, jak i bardziej wymagające teksty.

Podobało mi się przytoczenie squatów, jako twierdz wolnych ludzi. Pomimo końca świata, ich znaczenie nie zmieniło się. Dodatkowo, czytając o tych wszystkich wrakach samochodów, paliwie jako jednej z najcenniejszych rzeczy i otaczającej wszystko pustynie, można poczuć klimat Mad Maxa. To dość ważne w książkach o takiej tematyce.

Jest jednak wiele rzeczy do których mogę się przyczepić. Przede wszystkim to wszechobecny chaos. Miejscami nie wiedziałem co się dzieje i dlaczego. Pojawiało się wiele pytań, a mało odpowiedzi, co było dość męczące. Niedokończone wątki to coś, co bardzo mnie irytuje, a niestety trochę ich było. Kolejna rzecz to mutanty. Wiele o nich mówiono, jakie są niebezpieczne i co? Jedyne jakie się pojawiły to wilkołaki, które wcale nie były takie groźne i nie do końca pasowały do otoczenia. Szkoda, bo bardzo mi tego brakowało.

Podsumowując. Książkę czyta się dobrze, a sam zamysł jest fajny, ale zabrakło wielu rzeczy, co niekorzystnie wpływa na całość.

Moja Ocena: 6/10

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *