The Walking Dead (Sezon 8)

Starcie ze Zbawcami staje się coraz bardziej zawzięte, a chęć pozbawienia życia ich lidera – Negana, stało się priorytetem Ricka. Chcąc wygrać wojnę, Rick i pozostali starają się zjednoczyć jak największą ilość ludzi, by raz na zawsze zakończyć kres rządów Zbawców. Nie obejdzie się bez ofiar po każdej ze stron, jednak ten rozdział musi zostać raz na zawsze zamknięty. Tylko jedna strona może wygrać, a nikt nie zamierza się po prostu poddać. Nie liczy się wyłącznie siła oddziałów, ale także spryt i plan, który może zdziałać więcej niż cały magazynek karabinu. Kres wojny dobiega końca.

Ukazujący przygody i zmagania bohaterów serialu „The Walking Dead” od stacji AMC sezon ósmy doskonale pokazuje prawdziwą, bezwzględną i krwawą walkę pomiędzy ocalałymi w świecie apokalipsy zombie. Bazując na komiksie o tym samym tytule, wykreowany przez Roberta Kirkmana świat coraz mniej skupia się na żywych trupach. Duża dawka intryg, niespodziewane zwroty akcji i momenty, które na zawsze zapadają w pamięć widza. Czy ukazanie dalszych losów wojny ze Zbawcami było dobrze zrealizowane? Jak najbardziej!

Zapoczątkowana w sezonie siódmym wojna ze Zbawcami w sezonie ósmym nabrała znacznie większego tempa, co zdecydowanie dobrze odbiło się na całości. Masa intryg, planów, tajemnic i zwrotów akcji, które jak dla mnie doskonale się przyjęły. Bardzo dobrze poprowadzona fabuła, która nie raz zagwarantowała niemały szok podczas seansu. Negan doskonale ubarwił serial i wprowadził to, czego od tak dawna on potrzebował – akcję.

W tym sezonie padło wiele decyzji, które mijały się z założeniami komiksu i które sprawiły, że wielu widzów odwróciło się od produkcji. Owszem, kilka zagrań było niezwykle mocnych, jednak trzymanie się założenia, że skoro w komiksie było tak, to w serialu też tak musi być, jest niezwykle błędne i po prostu kiepskie. Już od pierwszego sezonu serial, mimo trzymania się pewnych schematów z komiksowej wersji, znacznie wiele zmienił, co osobiście uważam za znakomite posunięcie. To samo tyczy się także tego sezonu. Emocje towarzyszące podczas seansu, nieważne czy są one dobre, czy złe, to dobra cecha każdej produkcji. Wymusza to w nas coś więcej, niż poświęcony czas na odpalenie i obejrzenie odcinków, a to chyba dobrze, prawda?

Zdecydowanie uważam, że ten sezon postawił produkcję na nogi, mimo licznych oskarżeń ze strony widzów. Historia jest wciągająca, a niemal każdy odcinek serwuje porządną dawkę adrenaliny. Widoczne w niektórych epizodach zwroty akcji sporo namieszały, co osobiście naprawdę mi się podobało i wywołało sporą lawinę przeróżnych uczuć. Podobna sprawa tyczy się aktorów, których role w serialu jak zwykle wypadły znakomicie. Każda postać ma swój własny charakter i schemat postępowań, co czasami kłóci się z innymi, przez co tworzą się konflikty napędzające akcję w serialu.

Podsumowując, każdy fan serialu, który stwierdził, że produkcja się już skończyła i nie wprowadza niczego nowego miał rację aż do nastania ósmego sezonu. Ten sezon na pewno podzieli niejedną grupę widzów, jednak trzeba pamiętać, że serial to nie komiks, a niekiedy „błędne” decyzje twórców wcale nie są takimi, bowiem dostarczają nam potężnych emocji.

Moja ocena: 8/10

Sezon: 8
Ilość odcinków: 
16
Czas trwania odcinka: 
ok. 46 min.

Trailer:

Sprawdź także:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *