Więzy Zony (Roman Kulikow)

Aleksiej Kożewnikow to kochający mąż i ojciec, który dla swojej rodziny zrobi wszystko. Krzemień to stalker, który wie, czym jest Zona i jak się po niej poruszać. Co łączy Aleksieja i Krzemienia? To jedna i ta sama osoba. Pomimo próby funkcjonowania na Dużej Ziemi, Aleksiej nie uciekł daleko od Zony, bo ta szybko się o niego upomniała. Teraz wraca w objęcia swojej starej kochanki z poważną misją, od której zależy życie jego syna.

Wliczająca się w uniwersum stalkera książka „Więzy Zony” autorstwa Romana Kulikowa, to doskonały przykład niepowtarzalnej historii w mocno wyeksploatowanym świecie. Choć tytuł znacznie różni się od innych wydań z serii Fabrycznej Zony od wydawnictwa Fabryka Słów, to bez wątpienia do niej należy, a kryjąca się na kartach powieści przygoda wciąga od początku do końca. Czy autor spisał się w roli twórcy stalkerskiej opowieści? Zdecydowanie tak!

Stalker to bardzo znane i wielce lubiane uniwersum w naszym kraju, które przyciąga wielu miłośników Strefy Wykluczenia, w której panuje chaos i czyhająca na każdym kroku śmierć. Do tej pory jedynym niepolskojęzycznym autorem w serii był Wiktor Noczkin, do którego właśnie dołączył Roman Kulikow. Szczerze spodziewałem się podobnej, acz dobrze skonstruowanej historii, w której ponownie zwiedzę Zonę, tylko że oczami nowego bohatera. Jak się okazuje, byłem w błędzie, bowiem już na początku stworzona przez autora fabuła zaskoczyła mnie niezwykłą pomysłowością.

Cała historia początkowo rozwija się w kilku osobnych wątkach, które po pewnym czasie zaczynają tworzyć jedność. Co więcej nawet po spójnym połączeniu, w wielu miejscach autor rozbija historię na więcej niż jedną, w czym ani na moment się nie gubi. Teoretycznie główny bohater jest jeden, jednak każda z postaci odgrywa bardzo ważną rolę w całej historii. Nie ma osób zbędnych, ani żadnego mniej ciekawego wątku. To zasługuje na wszelkie słowa uznania ze strony czytelnika.

Zdecydowanie na plus zasługuje każdy element powieści. Spójność wielu wątków, doskonale stworzeni bohaterowie z własnymi charakterami, no i ten majestat Zony, któremu zawsze daję się porwać bez opamiętania. Kulikow doskonale zobrazował to, co w niej najlepsze – kontrast pomiędzy pięknem, a niebezpieczeństwem. Do tego w żadnym momencie nie odczułem nieścisłości z uniwersum. Wszystko zostało przemyślane i podane na pięknie wypolerowanej, błyszczącej i tylko delikatnie zarysowanej tacy.

Jedyna rzecz, do której mógłbym się przyczepić, to zbyt częste stosowanie rozwiązania „w odpowiednim miejscu i czasie”. Oczywiście nie chodzi o jego nadmierne wykorzystanie, bo nie dotyczyło to każdej sytuacji, w której postacie znalazły się w niebezpieczeństwie. Nie zmienia to jednak faktu, że było go ciut za dużo. Jest to pójście na łatwiznę, którego czuje, że autor naprawdę nie potrzebował, zważywszy na swoje wykorzystane pomysły do samej fabuły. Szkoda, naprawdę.

Podsumowując, książka „Więzy Zony” to bez wątpienia znakomita historia, wykorzystująca olbrzymi potencjał, jakim jest Zona i całe uniwersum stalkera. Każdy fan gier, a także pozostałych książek z serii, poczuje się usatysfakcjonowany opowiedzianą tutaj historią. Roman Kulikow zostawił po sobie doskonałe wrażenie, które, mam nadzieję, będzie kontynuowane w kolejnych, planowanych już powieściach autora na polskim rynku.

Moja ocena: 8/10

Autor: Roman Kulikow
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Liczba stron: 488
Gatunek: Fantastyka
Data wydania: 24 lipiec 2020
Okładka: miękka

Sprawdź także:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *