Wypad na strzelnice

Pytaniem, pojawiającym się często przy oglądaniu filmów o zombie jest: jak ktoś, kto nigdy nie trzymał w rękach broni, potrafi bez większych przeszkód unicestwić zombiaka strzałem w głowę? Ostatnio miałem okazję odwiedzić strzelnicę i na własnej skórze poczuć, czy strzelanie z broni faktycznie jest takie proste, na jakie wygląda w filmach. A oto i przebieg tej wizyty i moje rozmyślenia na ten temat.

Przede wszystkim za możliwość odwiedzenia strzelnicy muszę podziękować mojej niezastąpionej siostrze, która i tak brała już udział w mojej zombie-edukacji, oraz jej chłopakowi Kubie. To właśnie oni sprawili mi prezent w postaci możliwości postrzelenia z pięciu rodzajów broni. Poniżej znajdziecie moje odczucia po wystrzeleniu z każdej z nich.

 

XDM-9 4.5 (9×19 mm)

Na sam początek otrzymaliśmy broń uzbrojoną w najpopularniejszy rodzaj amunicji. Po krótkim przeszkoleniu przez instruktorów byłem gotowy do oddania pierwszego strzału. Cel miałem niedaleko i był on nieruchomy.

Pistolet był dość ciężki i niepewne jego użytkowanie sprawiło, że kilka strzałów w ogóle nie trafiło w tarcze. Odrzut był odczuwalny, a hałas towarzyszący każdemu oddanemu strzałowi był niezwykle głośny (warto dodać, że, jak w każdym tego typu miejscu, miałem na sobie wytłumiające słuchawki). Każdy strzał oddawałem po kilkunastusekundowym celowaniu, co zaowocowało wielokrotnym przestrzeleniem tarczy.

 

Smith&Wesson Model 14 (.38 Special)

Kiedy już moja ręka przywykła do pistoletu i już jako tako radziłem sobie z jego obsługą, instruktor przyniósł mi broń rodem z dzikiego zachodu – rewolwer Smith&Wesson Model 14. Szybko się okazało, że strzelanie z tego kalibru jest bardzo trudne, choć niezwykle wygodne.

Doskonale leżała w dłoni, a jej ciężar nie był zbyt duży. Oczywiście sam wystrzał był dużo potężniejszy w porównaniu do klasycznego pistoletu, co wiązało się z mniejszą celnością. Spust chodził gładko, a największym problemem była konieczność pociągnięcia za kurek po każdym wystrzale.

 

1911 – A1 Milspec (.45 A.C.P)

Kiedy myślałem, że już żaden pistolet mnie nie zaskoczy (po strzelaniu z klasycznego glocka i rewolweru), wtedy do gry wszedł nieco większy kaliber – 1911 – A1 Milspec. Każde pociągnięcie za spust wiązało się z niemałym szokiem z mojej strony, a moc budziła podziw.

Hałas przybrał na sile, a odrzut zagwarantował mojej dłoni niemałe turbulencje. Z początku wydawało się, że oddawanie strzałów będzie przypominać te z użyciem broni kalibru 9x19mm, jednak byłem w błędzie, co można było zauważyć po tarczy i ilości celnych trafień.

 

UZI-S (9×19 mm)

Po zabawie z krótką bronią przyszła pora na coś większego i zapewniającego większy zasięg. Chyba najbardziej znany i klasyczny karabin maszynowy we wszelkich filmach powodował przetrzebienie oddziału wroga w krótkim czasie, lecz jak było w rzeczywistości? Zdecydowanie gorzej.

Celowanie z takiej broni było o wiele trudniejsze, choć sam odrzut i moc były mniej odczuwalne. Możliwe, że decydującym elementem był chwyt i rozłożenie siły strzału na cały tułów, a nie tylko ręce.

 

AK47 (7.62×39 mm)

W końcu nadszedł moment, na który najbardziej czekałem. Do moich rąk trafiła chyba najbardziej popularna broń wszechczasów! Nim oddałem swój pierwszy strzał, miałem okazję obserwować, jak dokonuje tego moja siostra i jej chłopak. Moc karabinu można było poczuć już z większej odległości.

Nadeszła moja kolej i pierwszy strzał sprawił, że byłem w szoku. Ogrom mocy, jaką posiadała w sobie broń, dawał poczucie władzy nad przeciwnikiem, jednak żaden zombiak by się przed tym nie ugiął. Spory odrzut, hałas i ciężar nie pozwalały takiemu amatorowi jak ja oddać czystych i celnych strzałów (choć nie każdy chybił!).

 

 

Po odwiedzeniu strzelnicy wiem, że nawet, gdybym miał pistolet lub karabin podczas zombie apokalipsy, moje szanse na przetrwanie wcale by się nie zwiększyły. Musiałbym mocno udoskonalić swoje umiejętności, by posiadana broń na coś się zdała. Na dowód oto moje tarcze:

Jak sami widzicie pomimo prób, oddane strzały w głowę to zaledwie procent wszystkich trafień.

Tak więc pamiętajcie, że odnalezienie pistoletu czy większego kalibru w trakcie apokalipsy zombie na nic się zda, jeżeli nie trenowaliście strzelania wcześniej. Po oddaniu strzału z każdej wymienionej broni, moim faworytem okazał się klasyczny pistolet!

 

 

A Wy już strzelaliście kiedyś? Macie swoją ulubioną broń?

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *