Zombicide. Zielona Horda

Pomiędzy ludźmi a orkami, od pokoleń panował kruchy pokój. W momencie, w którym populacja orków znacznie się rozrosła, widmo głodu zmusiło ich do najazdów. Po wielu bojach w końcu zdawałoby się, że wróg odpuścił oblężenie, jednak stało się coś znacznie gorszego. Odmienieni, a tym samym jeszcze bardziej niebezpieczni najeźdźcy powrócili, by siać śmierć i zniszczenie. Pod dowództwem nekromantów, orkowie zaatakowali i tylko nieliczni mogą stawić im czoła, by ocalić to, co zostało z ludzkiej bytności.

Stanowiąca kolejną odsłonę kooperacyjnej gry planszowej z serii ZombicideZombicide. Zielona Horda to tytuł, który ponownie zjednoczy ocalałych, by wspólnie stawili czoła zagrożeniu. Tym razem napastnikami nie są zwykłe zombie… Nadszedł czas zombie orków! Czy tworzenie takiej odmiany gry było dobrym pomysłem? Jak najbardziej!

Cała seria gier spod znaku Zombicide skupia się na jednym celu: kooperacji graczy względem tego, co wymagane jest w konkretnych misjach. Choć otoczka zdawałaby się inna, to tak naprawdę zawsze dotyczy ona przede wszystkim kosmetyki: zamiast zwykłych zombie – orki zombie, zamiast pistoletów i maczet – łuki i miecze. Zombicide. Zielona Horda należy do serii fantasy, do której przynależy także gra Zombicide. Czarna Plaga i mówiąc szczerze, pomiędzy tymi dwoma tytułami nie ma zbyt wielu innowacji.

Naszymi wrogami w tej odsłonie gry będą: Orki Szwendacze, Orki Łowcy, Orki Spaślaki, Ork Nekromanta i Orcza Abominacja. Wszyscy ci przeciwnicy różnią się wyłącznie przedrostkiem „Ork” oraz kolorem i wyglądem figurek. Wszelkie inne cechy pozostają bez zmian. Największą figurkową zmianą, jest wprowadzenie do gry Trebusza – machiny oblężniczej, która posłuży graczom podczas walk i wykonywania celów misji. Cała reszta, z małymi wyjątkami, nie zmieniła się zbyt mocno.

Na planszy pojawiło się kilka nowych rzeczy: przede wszystkim kilka przeszkód, w postaci barykad, żywopłotów i wodnych obszarów. Każdy z nich może okazać się pomocne lub całkowicie zgubne. Dwie pierwsze z tych elementów ograniczają widoczność zarówno graczy, jak i przeciwników, a także możliwości poruszania się. Obszary wodne natomiast mocno wpływają na ruch bohaterów, bez większych zmian dla wrogów. Z drugiej strony są jednak brzegi i skarpy, które mogą okazać się zbawienne dla graczy. Każdy z elementów można wykorzystać na korzyść, trzeba tylko wszystko dobrze przemyśleć!

Gra przeznaczona jest do rozgrywki od 1 do 6 osób. Instrukcja jest napisana w sposób dobry, rozwiewający wszelkie wątpliwości podczas rozgrywki (za sprawą wielu przykładów i ilustracji). W grze do dyspozycji dostaliśmy 11 misji (z samouczkiem), które zajmują średnio od 30 do 90 minut gry (według producentów). Ich trudność została oznaczona jako łatwy lub średni (również według producentów), jednak jak wiadomo, wszystko zależy od doświadczenia i zgrania graczy, a także wielu warunków losowych.

Ciężko się przyczepić do czegokolwiek. Twórcy kontynuują sprawdzoną formę, zmieniając nieco otoczkę i aspekty wizualne, pozostawiając tak naprawdę wszystko, co najlepsze. Można powiedzieć, że to swoiste odcinanie kuponów, ale moim zdaniem i tak gra, jest warta zapoznania, nawet przez osoby, które miały styczność z poprzednimi odsłonami. Na pewno każdego czeka wiele pasjonujących godzin w wypełnianiu misji, które tak naprawdę możemy sobie tworzyć sami, dzięki kafelkowej planszy i własnym zasadom.

Podsumowując, Zielona Horda to gra planszowa, która tak jak poprzednie części, doskonale się sprawdza wśród początkujących oraz zaawansowanych graczy. Elementy gry są trwałe, wizualnie wszystko zostało stworzone z dużą precyzją, a zasady i rozgrywka nie jest chaotyczna. Zdecydowanie tytuł godny polecenia każdemu, nie tylko miłośnikom żywych trupów czy orków!

Moja ocena: 9/10

Twórcy: Raphael Guiton, Jean-Baptiste Lullien, Nicolas Raoult
Liczba graczy: 1-6
Czasy gry: ok. 60 min
Wiek: od 14 lat
Wydawnictwo: Portal Games

Sprawdź także:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *