Zombie Fest (Dariusz Dusza)

Janek, wokalista i gitarzysta punkrockowego zespołu Pokój 101, dostaje się na festiwal muzyczny w Trupieszowie, na którym wraz z kumplami chcą dać czadu jak nigdy. Nic nie przychodzi mu łatwo, bowiem standardy życia w PRL-u nie są zbyt łagodne dla nikogo, kto wyróżnia się z tłumu. Po poznaniu przepięknej Ani i przygotowaniu się do wyjścia na scenę, wszystko zaczyna się walić. W tłumie słuchaczy zaczynają grasować hordy żywych trupów, które szybko zamieniają młodzieńczą zabawę w piekło na ziemi.

Powieść „Zombie Fest” autorstwa Dariusza Duszy, to osadzona w czasach PRL-u historia łącząca w sobie elementy horroru, czarnej komedii i szaleństwa polskich festiwali muzycznych. Pragnący dobrej zabawy i energii wśród widowni zespół Pokój 101 z Jankiem na czele nie spodziewał się, że największy występ w ich karierze przyniesie ze sobą zagładę, która stanie się prawdziwym testem przetrwania. Czy stworzenie tego typu historii było dobrym pomysłem? Bez dwóch zdań!

Nieodłącznym elementem mojej egzystencji od zawsze była muzyka, bowiem sam zajmuję się jej tworzeniem od wielu lat. Równie wielkim uczuciem darzę wszystko, co związane jest z zombie (o czym świadczy chociażby powstały z mojej inicjatywy portal, na którym czytacie tę recenzję). Kiedy tylko usłyszałem o książce „Zombie Fest”, od razu zapragnąłem ją mieć w swoich rękach. W końcu po raz pierwszy ktoś połączył trzy moje miłości, bez których nie wyobrażam sobie życia: książkę, muzykę i zombie. I to w jakim stylu!

Historia przedstawiona w książce „Zombie Fest” prowadzona jest w dwojaki sposób. Po pierwsze, śledzimy losy Janka, Anki i reszty przyjaciół, którzy nie tylko muszą odnaleźć się w mieście wypełnionym nieznanym dotąd zagrożeniem, ale jeszcze muszą w nim przeżyć. Ponadto na końcu każdego rozdziału znajdziemy krótkie wywiady z osobami, które przeżyły trupieszowską zagładę zombie i opowiadają o tym, jak ona wyglądała z ich perspektywy, a także to, jak wpłynęła ona na ich życie. Niezwykle ciekawe rozwiązanie, które od razu nasuwa na myśl „Wojnę Zombie” autorstwa Maxa Brooksa.

Bohaterami powieści są odstający od systemu nastolatkowie, którzy całą swoją miłość przelewają na muzykę. Janek wraz z członkami zespołu chcą dawać czadu, bawić się i korzystać z życia pełnymi garściami. Żyjąc w czasach PRL-u, osoby ich pokroju mają częste problemy z władzą i prawem, lecz nie przejmują się tym, bowiem ich wartości są dla nich na pierwszym miejscu. Nawet kosztem własnego zdrowia. Każda postać w książce została stworzona z indywidualnymi cechami charakteru, które nie tylko zachowują realizm narzuconych przez autora czasów, ale także pozwalają poczuć więź pomiędzy czytelnikiem a postacią.

Doskonała znajomość przez autora festiwalowego środowiska daje się poznać w każdym elemencie wykreowanej historii, począwszy od detali (takich jak nazewnictwo sprzętu muzycznego, subkultur i ukazanie ich zwyczajów), przez scenerię, po charaktery i zachowanie każdej postaci. Co więcej, nawet osoby nie znające czasów PRL-u (jak ja), za sprawą książki mogą poczuć ten klimat i przenieść się w czasie, co zapewni niezapomniane wrażenia.

Podsumowując, książka „Zombie Fest” stanowi doskonałą odskocznię od monotonnych historii o zombie. Co więcej, jest ona warta poznania nie tylko przez fanów tematyki zombie, ale także każdego, kto chciałby ponownie przenieść się do czasów świetności takich imprez, jak Woodstock czy Jarocin Festiwal.

Moja ocena: 8/10

Autor: Dariusz Dusza
Wydawnictwo: Helion
Liczba stron: 224
Gatunek: horror
Data wydania: 24 październik 2019
Okładka: miękka

Sprawdź także:

Śpiewająco o zombie, czyli muzyka o żywych trupach!

Wywiad z Wojtkiem “Słoniem” Zawadzkim

Szczury Wrocławia. Szpital (Robert J. Szmidt)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *