Zombie Holocaust (1980)

W jednym ze szpitali zaczynają dziać się dziwne rzeczy. Ktoś odcina i kradnie zmarłym pacjentom różne części ciała. Zaintrygowany tym faktem dr Chandler postanawia przyjrzeć się temu bliżej. Dzięki wiedzy Lori – miłośniczki tajemniczych kultów i religii, okazuje się, że za kradzieżą ludzkich organów mogą odpowiadać wyznawcy religii Kito – świadczą o tym symbole na ciele jednego ze schwytanych sprawców. Dr. Chandler wraz z Lori, swoim asystentem Georgem oraz dziennikarką Susan postanawiają zbadać sprawę i odwiedzić wyspę, na której żyją wyznawcy Kito. Mieszka tam również kolega po fachu Chandlera, praktykujący podejrzane eksperymenty na tubylcach i zamieniający ich w zombie.

Wpasowujący się idealnie w świetność włoskiej kinematografii lat 80. „Zombi Holocaust”, w reżyserii Marino Girolami to prawdziwa mieszanka brutalności, gumowych efektów i scen obfitych w ogromną ilość krwi. Tajemnicza tropikalna wyspa, skrywająca w sobie wiele zagadek, to niebezpieczne miejsce. Czy stworzenie filmu w takim kontekście było dobrym rozwiązaniem? Oj tak!

Zombie.Holocaust.3

Zagadkowe zdarzenia w szpitalu doprowadzają ciekawskich bohaterów do jednej z tropikalnych wysp a potem walczą na niej o własne życie. Napotkanie niebezpiecznych kanibali to tylko początek prawdziwej i krwawej podróży ku poznaniu prawdy, która okazuje się niezwykle niebezpieczna. Kto stanowi większe zagrożenie – tubylcy, czy zawładnięci swoją własną obsesją ku rozwojowi nauki „cywilizowani” ludzie? Jedno jest pewne, ani jedni ani drudzy nie będą oszczędzać życia innych.

Banda kanibali, tropikalna wyspa, szalony naukowiec, ciekawska ekspedycja i zombie. Brzmi znajomo? Włoskie produkcje kina grozy, które włosi masowo tworzyli w latach 80, bardzo często się ze sobą pokrywały. Na myśl od razu przychodzi film „Zombie Pożeracze Mięsa”, w którym od początku widać, że był on w dużym stopniu inspiracją Girolamiego. Ta sama dawka gumowatości i masowego wylewania sztucznej krwi to symbol włoskiej kinematografii tamtych lat i po raz kolejny zostało to udowodnione. I to w jakim stylu!

Zombie.Holocaust.1

Niezwykle urzekła mnie sceneria, oraz pomysł fabularny. Może nie jest on niezwykle odkrywczy i specjalnie innowacyjny, ale i tak został dobrze dopracowany. To samo tyczy się gry aktorskiej, która często przy takich produkcjach kuleje, a tutaj? No może nie zawsze strach, lub inne emocje bohaterów były autentyczne, ale jako całokształt prezentują się niezwykle dobrze. Te doprowadzające do wybuchu bębenków słuchowych krzyki kobiet i budzące strach pomruki zombie, oraz cała otoczka dźwiękowa – zarówno głosów postaci, jak i otoczenia – wielki plus!

Wielka szkoda, że same zombie nie były aż tak dobrze dopracowane swoją charakteryzacją. W ogóle uważam, że żywych trupów było zbyt mało i były za mało agresywne. Jak już zaczęły się pojawiać, film był bliski końca. Nie zmienia to faktu, że i tak były niezwykle klimatyczne, dodatkowo interesująco został wyjaśniony fakt zjadania ludzi – bo nie każdy miał to w zwyczaju. Jeżeli zombie powstał z kanibala, logicznym będzie, że tak samo jak za życia, po śmierci także będzie łaknął ludzkiego mięsa.

Zombie.Holocaust.4

Podsumowując, produkcja reżysera Marino Girolami to niesamowite i robiące wrażenie widowisko, które zachwyci każdego fana kina zombie. Nie wszystko jest tu perfekcyjne, ale sądzę, że film nawet nie próbował taki być. Zdecydowanie polecam wszystkim, którzy nie boją się bardziej drastycznych scen.

Moja Ocena: 7/10

Trailer

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

4 × 4 =