Zombie Pożeracze Mięsa (1979)

Na tropikalnej wyspie Matool dochodzi do dziwnych przypadków ożywania zwłok. Tubylcy za wszystko obwiniają magię Voodoo, natomiast grupka naukowców próbuje wszystko wyjaśnić za pomocą nauki. Kiedy większość personelu, jak i mieszkańców wyspy, zapada na dziwną chorobę, sprawy zaczynają się komplikować i wymykać spod kontroli. W tym samym czasie na wyspę dociera reporter, dwójka urlopowiczów i córka jednego z naukowców, którego chce odnaleźć. Z czasem wszyscy dowiadują się, że wyspa jest coraz bardziej niebezpieczna, a ilość zombie wzrasta w zastraszającym tempie. Czy uda się powstrzymać epidemię żywych trupów? Wszystko zależy od tego, jak długo uda się wszystkim utrzymać przy życiu.

Film z roku 1979 roku, uznawany jest już za klasykę gatunku. Reżyserem filmu jest dobrze wszystkim znany Lucio Fulci, który na swoim koncie ma wiele iście gore’stycznych dzieł. Tym razem nie było inaczej, bowiem podczas seansu widz często doświadczy scen pełnych krwi, flaków i gumowych, lecz nadal robiących wrażenie efektów. Czy mistrz włoskiego kina grozy dobrze sprawdził się w filmie z zombie? Oj tak.

Cała akcja filmu zaczyna się w momencie, w którym niezidentyfikowany statek dryfuje w okolicach odcinka trasnportowo-przemysłowego na wodzie w Nowym Yorku. Do odholowania go zostaje wezwana straż przybrzeżna. Jak się okazuje na statku nie było żywego ducha… Jest za to jeden martwy, który zabił jednego z funkcjonariuszy. Wieści o akcji szybko się rozeszły, czym szybko zainteresowała się prasa. Wysłany do zbadania sprawy Peter West nawiązuje sojusz z córką właściciela statku – Anną Bowles. Jej ojciec, który z zawodu jest naukowcem, wyruszył na tropikalnąwyspę Matool i od tego czasu się nie odzywa. Teraz oboje chcą go odnaleźć i wyjaśnić tajemnice jego zniknięcia.

Widząc, kto zasiadł za sterami filmu, wiedziałem, że będzie to dobra i krwawa produkcja. Nie myliłem się. Seans był czymś niesamowitym, klimatycznym i bardzo dopracowanym. Najbardziej urzekła mnie scenografia i charakteryzacja zombie, która wykonana była w sposób mistrzowski. Jeszcze nigdy nie widziałem tak dobrze prezentujących się żywych trupów. Olbrzymi plus za kwestię wizualną. No i oczywiście słynne sceny walki zombie z rekinem i bliskiego spotkania oka z drzazgą. Coś pięknego 😉

Niestety dość mocno kulejącym aspektem filmu była gra aktorska. Mało logiczne zachowania bohaterów, ich reakcje, emocje i niektóre sceny były krótko mówiąc… słabe. Absolutnie nie przekonali mnie do siebie i niestety to nieco psuło odbiór filmu. Same zombie były odegrane i przedstawione w sposób genialny, jednak żywa obsada filmu była co najwyżej przeciętna. Wielka szkoda. Niektórym, również może nieco przeszkadzać duża dawka brutalności, dlatego film przeznaczony jest raczej dla fanów gatunku, ponieważ zwykły widz może być mocno zniesmaczony.

Podsumowując. Film wciąż robi wrażenie i uważam, że wiele dzisiejszych produkcji mogłoby czerpać inspirację z charakteryzacji trupów. Gdyby obsada filmu była bardziej profesjonalna, mógłbym spokojnie uznać film za jeden z najlepszych filmów o zombie, jaki kiedykolwiek powstał.

Moja Ocena: 8/10

Trailer:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

two + 14 =