Zombieland 2. Kulki w Łeb (2019)

Po wielu latach życia, podczas panującej wszędzie apokalipsy zombie, ludzie zaczynają przyzwyczajać się do takiej a nie innej codzienności. Columbus, Tallahassee, Wichita oraz Little Rock wciąż trzymają się razem, tworząc zwariowaną rodzinę. Kiedy w końcu udaje im się znaleźć miejsce, które mogą przekształcić w dom, wiele rzeczy zaczyna się sypać. Co więcej, zombie ewoluowały i stały się jeszcze bardziej niebezpieczne, co znacznie uprzykrzy życie bohaterom.

Od wielu lat oczekiwana kontynuacja doskonale przyjętej komedii „Zombieland” w końcu ujrzała światło dzienne. Wyreżyserowany przez Rubena Fleischera film „Zombieland 2. Kulki w łeb” to niesamowita mieszanka akcji, komedii i wizualnej uczty dla każdego widza. Czy warto było tak długo czekać na film? Zdecydowanie tak!

Tworzenie filmowego sequela produkcji, która swoją premierę miała wiele lat wcześniej nie zawsze wychodzi na dobre. Powroty do znanych bohaterów i ich przygód najczęściej są naciągane i robione na siłę tylko po to, by twórcy mogli zarobić na tym bez względu na jakość wykonania. Na całe szczęście w przypadku drugiej części „Zombieland” sprawa się ma zupełnie inaczej.

Na pierwszy ogień pójdzie aspekt wizualny, który prezentuje się po prostu rewelacyjnie! Wszelkie efekty, charakteryzacje i sceneria swoim wykonaniem wbijają w fotel. Najwyższą jakość da się odczuć w każdym detalu ukazanym na ekranie. Nie ma nawet sekundy w filmie, do której można byłoby się w tej kwestii choć odrobinę przyczepić. To samo tyczy się muzyki, która, jak na moje ucho, także doskonale została dopasowana do konkretnych scen.

Kolejna rzecz to gra aktorska. Każdy z czwórki głównych bohaterów spisał się na medal, choć Abigail Breslin, która wcieliła się w Little Rock miała najmniejsze pole do popisu. Na czele całej obsady, tak samo jak w części pierwszej, stanął duet Woody’ego Harrelsona jako Tallahassee oraz Jessiego Eisenberga w roli Columbusa. Oglądanie ich wspólnie na ekranie zagwarantowało rozrywkę najwyższych lotów. Na uznanie zasłużyła także Zoey Deutch, która wcieliła się w nową postać – Madison. Przerysowany stereotyp „różowej laluni” w wykonaniu aktorki wyszedł wprost doskonale. Sam humor w filmie wydał mi się bardziej dopracowany i przemyślany niż w poprzedniej części. Wiele żartów naprawdę doprowadziło mnie do szczerego i długo trwającego śmiechu.

Fabuła nie była obfita w zaskoczenia, a wiele zwrotów akcji można było przewidzieć. Opierając się na schemacie amerykańskiego kina komediowego, przebieg filmu był znany już niemal na samym początku. Nie znaczy to, że film w ten sposób stracił na jakości. Wręcz przeciwnie. Podczas seansu zamiast śledzić wnikliwie skomplikowane wątki fabularne i rozwiązywanie różnych zagadek, mogłem w pełni podziwiać kunszt wizualnego dopieszczenia filmu oraz skupić się nad humorem i czerpać z niego pełnymi garściami.

Absolutnie nie mam zastrzeżeń do żadnego elementu filmu. Każdy z nich uważam za dopracowany, przemyślany i podany na złotej tacy. Nie czuć również przymusu, który wiązał się z wywiązaniem się z obietnicy stworzenia kontynuacji przez twórców, a tym bardziej ewentualnego „skoku na kasę”.

Podsumowując, komu spodobała się pierwsze część „Zombieland”, ten absolutnie nie może przegapić drugiej części. Ten sam humor, ci sami fantastyczni aktorzy i panująca wokół apokalipsa zombie okraszona sporą ilością krwi. Czego chcieć więcej od tego typu produkcji?

Moja ocena: 8/10

Trailer:

 

Sprawdź także:

Truposze Nie Umierają (2019)

#15 TOP5 Najzabawniejszych Komedii o Zombie!

#16 TOP5 Najlepszych Sequeli Filmów o Zombie!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *