Żywe Trupy. Cisza Przed Burzą (TOM 7)

Po uwolnieniu się z rąk Gubernatora i pozbawieniu go możliwości przygotowania ataku na więzienie Rick oraz reszta egzystują, otoczeni murami zakładu karnego. Wiodąc w miarę normalne życie, próbują skupić się na przeżyciu i zgromadzeniu zapasów na kolejne dni. Lori coraz bardziej przeszkadza ciąża, która jest już na ostatnim etapie i lada chwila może urodzić. Pomimo panującej ciszy ze strony żywych, martwi wciąż stanowią olbrzymie zagrożenie, z którym niejednokrotnie przyjdzie zmierzyć się mieszkańcom więzienia.

Siódmy tom komiksowej serii stworzonej przez Roberta Kirkmana „Żywe Trupy” znacznie zwalnia tempo i powraca do ukazania normalnej egzystencji w więzieniu, podczas której wiele się dzieje. Choć starcia pomiędzy mieszkańcami ustały, to i tak na bohaterów czekają nie lada wyzwania związane z trudami codziennego życia. Czy kontynuowanie losów Ricka oraz reszty było dobrym pomysłem? Jak najbardziej!

Po wielu ekscytujących i zaskakujących przygodach, tempo życia mieszkańców więzienia zmalało.Teraz każdy może skupić się na sobie i swojej pracy, by nowy dom lepiej funkcjonował. Zbieranie zapasów, uprawianie ogródka i ćwiczenia strzeleckie nie tylko dają wszystkim zajęcie, ale także usprawniają swoją społeczność i przygotowują ją na najgorsze, które w każdej chwili może nadejść.

Może się wydawać, że ukazanie zwykłej egzystencji w więzieniu jest nudne i nic nie wnosi do fabuły. Okazuje się, że jest zupełnie inaczej. Cały czas bohaterowie zmieniają się i dostosowują do nowego świata, a śledzenie metamorfozy każdej postaci to niezwykle ciekawe zajęcie dla czytelnika. W końcu to nie zombie sprawiają, że historia jest wciągająca, a właśnie występujące w niej postacie (te żywe). Nikt nowy się nie pojawia, dlatego możemy w pełni skupić się na tych, których znamy od początku i tych, którzy pojawili się po drodze.

Każdy z mieszkańców więzienia przyzwyczaił się do swoich współmieszkańców, dlatego wszelkie kłótnie i spory zostały zażegnane. Teraz najważniejszymi czynnikami stają się takie elementy życia jak ślub, oczekiwanie ciąży czy pielęgnacja ogródka. Każdy zna swoje zadanie i wypełnia je, nie zapominając także o rozrywkach, takich jak sport, oglądanie filmów (za sprawą działającego agregatora) i kilku innych spraw. Nikt nie zapomina jednak o zagrożeniu, które wciąż czyha na każdym kroku poza obszarem więzienia.

Ten tom udowadnia, że nieważne, czy akcja w komiksie dzieje się bez przerwy, czy zostaje całkowicie wyeliminowana. Za każdym razem czytelnik przeżywa nową przygodę, a dzięki różnym zabiegom stosowanym przez Kirkmana nie jest ona monotonna ani nużąca. Ani razu nie poczułem chęci odłożenia komiksu na bok. Całość pochłonąłem niemal na jednym wdechu, przewracając kartkę za kartką z coraz większym zainteresowaniem, aż dotarłem do końca, w którym… no po prostu zostałem zaskoczony z siłą porządnego ciosu w twarz. Po takim końcu tomu nie pozostaje mi nic innego, jak od razu chwycić za kolejny!

Podsumowując, pomimo wciąż upływających przygód, komiks „Żywe Trupy” wciąż zaskakuje czytelnika i zapewnia porządną dawkę rozrywki. Niesamowici bohaterowie, znakomicie przemyślana historia i zwroty akcji, które za każdym razem wprowadzają niemałe zamieszanie. Bez wątpienia poziom wciąż utrzymywany na najwyższym poziomie!

Moja ocena: 8/10

Scenariusz: Robert Kirkman
Rysunki: Charlie Adlard
Tom: 7
Seria: Żywe Trupy
Liczba stron: 136
Wydawnictwo: Taurus Media
Data wydania: 2007 (pl. 2009)
Okładka: miękka

Sprawdź także:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *