Żywe Trupy. Dni Utracone (TOM 1)

W trakcie pełnionej służby na jednej z akcji Rick Grimes zostaje postrzelony. W stanie krytycznym trafia do szpitala, w którym zapada w śpiączkę. Po przebudzeniu mężczyzna znajduje się w zupełnie nieznanym dotychczas świecie, gdzie panuje wszechobecny chaos, a po ulicach miasta grasują krwiożercze stwory. Teraz Rick musi stawić czoła nowemu zagrożeniu, a pomoże mu w tym zgromadzona na przedmieściach Atlanty grupa ocalałych.

Rozpoczynający najpopularniejszą przygodę wśród produkcji o zombie komiks „Dni Utracone” to pierwszy tom cyklu Żywe Trupy, bardziej znanej pod nazwą „The Walking Dead” autorstwa Roberta Kirkmana. Pełna zwrotów akcji, brutalności i chodzących zwłok historia o losach ostatków, jakie pozostały z ludzkiej rasy. Koniec świata przybrał kształt chodzącej śmierci. Czy komiks rzeczywiście zasługuje na taką popularność? Zdecydowanie tak!

W komiksie Kirkman w sprytny i ciekawy sposób uniknął trudnej i często ciężkiej do stworzenia genezy całej historii. W tym wypadku mamy incydent, który pozbawia nas poznania początków pandemii, za sprawą śpiączki głównego bohatera i jego nagłego wybudzenia już po fakcie. Z jednej strony, nie wiemy dlaczego stało się tak, jak się stało, ale z drugiej, możemy w pełni skupić się nad chaosem, jaki nie tylko panuje na ulicach miast, ale także w głowie samego bohatera.

Już od początku fabuła komiksu prowadzi nas w sposób, który nawet na moment nie daje  wytchnienia. W żadnym momencie historia nie stoi w miejscu i nawet sceny ukazujące wyłącznie dialogi między postaciami pozwala nam poznać nową mentalności ludzkości po zagładzie świata. Dodając do tego wiele odmiennych charakterów bohaterów i ich różne poglądy na pewne sprawy, otrzymujemy ciekawy miks, który daje nam solidną dawkę emocji.

Sam komiks prezentuje się nadzwyczaj ładnie. Całość utrzymana jest w czerni i bieli, co jeszcze bardziej oddaje antyutopijną historię. Dodatkowo karty „Dni Utraconych” nie stronią od brutalności. Wielokrotnie mamy okazję ujrzeć sceny walk, w których kończyny, flaki czy krew ściele się gęsto. Zdecydowanie fabuła pasuje do takiej oprawy graficznej.

Pierwszy tom składa się ze 146 stron, które czyta się niezwykle przyjemnie. Klatka po klatce możemy ujrzeć nie tylko zmieniający się wokół świat, ale także  dostosowujących się do niego bohaterów. Całość idzie płynnie do przodu i nie wprowadza momentu zagubienia wśród licznych tekstów czy ukazanych scen. Nawet osoba nie mająca do czynienia z komiksem bez problemu sobie poradzi ze śledzeniem losów ocalałych.

Każda strona i każdy element ukazanych klatek ukazuje prawdziwy kunszt rysownika. Od modeli postaci, do ich wykonywanych czynności, po świat i jego wygląd. Nawet sceny, na których dzieje się bardzo dużo nie dają poczucia chaosu i nadużycia treści.

Podsumowując, choć bardziej popularnym od komiksu jest serial, dobrze poznać losy tych samych bohaterów w komiksowym wydaniu. Wiele się zmienia, a sama historia jest nieco bardziej bezpośrednia i bezlitosna. Zdecydowanie wart polecenia nie tylko zapalonym komiksomaniakom, ale także fanom zombie i horroru, którzy liczą na dobrą historię.

Moja ocena: 8/10

Scenariusz: Robert Kirkman
Rysunki: Tony Moore
Tom: 1
Seria: Żywe Trupy
Liczba stron: 146
Wydawnictwo: Taurus Media
Data wydania: 12 maja 2005 (pl. 17 luty 2011)
Okładka: miękka

Sprawdź także:

Koniec komiksowej serii The Walking Dead?

The Walking Dead dostępne na Netflixie!

Zombie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *