Żywe Trupy. Najskrytsze Pragnienia (TOM 4)

Zatarcia pomiędzy mieszkańcami więzienia nie ustają, co powoduje wiele nowych problemów, w których żywe trupy zaczynają schodzić na dalszy plan. Rick Grimes powoli traci kontrolę nie tylko nad osobami, które wybrały go na swojego dowódcę, ale także nad samym sobą. Co więcej, do szeregów ocalałych dołącza tajemnicza, wojująca samurajskim mieczem Michonne.

Czwarty tom komiksowych przygód ocalałych z serii „Żywe Trupy” autorstwa Roberta Kirkmana, to przeniesienie głównego zagrożenia na zupełnie inny tor. Tym razem horror związany z panującą apokalipsą zombie przestaje być najgorszy, ponieważ to starcia pomiędzy żywymi zaczynają przybierać niepokojący obrót. Każdy inaczej sobie radzi z napięciem panującym wewnątrz schronienia, co nie przynosi niczego dobrego. Czy nowe przygody Ricka i reszty okazały się równie dobre, co poprzednie? Jak najbardziej!

Kiedy schronienie stało się bardziej pewne, a podstawowe zapotrzebowanie każdego z żyjących spełnione to, jak przystało na ludzką istotę, zaczynają rodzić się nowe problemy. W momencie, w którym jest co jeść, co pić i gdzie spać, człowiek zaczyna rozglądać się za tym, z kim przyszło mu żyć i każda wada lub niedogodność wychodzi na jaw. Nie ma możliwości, by w tak trudnych czasach, w otoczeniu najróżniejszych charakterów wszystko szło dobrze. W końcu coś musi się spieprzyć.

W ukazaniu apokalipsy zombie nigdy na pierwszym planie nie bawiły mnie owe żywe trupy, tylko to, w jaki sposób człowiek odnajdzie się w trudnych czasach. W komiksie Kirkmana z racji różnorodnych bohaterów i ich charakterów możemy ujrzeć prawdziwą mieszankę emocji: od złości i agresji do załamania i płaczu. Nikt nie jest identyczny i każdy odczuwa napięcie na swój sposób, radząc sobie z nim po swojemu, co nie zawsze jest korzystne dla ogółu.

W tej historii bez dwóch zdań chodzi głównie o bohaterów. Sądzę, że gdyby te same postacie dać do innego, równie niebezpiecznego świata, ich przygody byłyby równie ciekawe i intrygujące, co w świecie opanowanym przez żywe trupy. To nie jest tępa jatka, w której krew i flaki walają się wszędzie. Tu chodzi o coś więcej, co widać na każdej stronie komiksu. Każda podjęta przez kogoś decyzja wiąże się z konkretnymi konsekwencjami i to własnie ich śledzenie to kwintesencja tej serii. Żywe trupy to dodatek – dobry, bo dobry, ale wciąż dodatek.

Wizualnie rysunki wciąż prezentują bardzo wysoki poziom, a wyczuwalna w nich antyutopijność jest nad wyraz uderzająca. Łatwo wyczytać z nich konkretne emocje, jakie targają bohaterami. Kiedy ma być krwawo i brutalnie, to tak jest, ale kiedy jest to zbędne, to po prostu tego nie ma – doskonale zachowana harmonia.

Podsumowując, ten, jak i poprzednie tomy „Żywych Trupów”, to istna gratka dla każdego wielbiciela komiksów. Świetna historia i wyrazistość postaci to największe plusy tej serii. Żywe trupy tylko dopełniają majestatu całości.

Moja ocena: 8/10

Scenariusz: Robert Kirkman
Rysunki: Charlie Adlard
Tom: 4
Seria: Żywe Trupy
Liczba stron: 134
Wydawnictwo: Taurus Media
Data wydania: 2005 (pl. 2007)
Okładka: miękka

Sprawdź także:

Żywe Trupy. Bezpieczeństwo za Kratami (TOM 3)

Żywe Trupy. Wiele Mil za Nami (TOM 2)

Żywe Trupy. Dni Utracone (TOM 1)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *