Infekcja. Exodus (Andrzej Wardziak)

Życie bohaterów, które stanęło pod wielkim znakiem zapytania, zostało darowane przez szczęśliwy los. Czy aby na pewno szczęśliwy? Rozprzestrzeniający się w zastraszającym tempie wirus opuścił mury stolicy i zaatakował pozostałe miasta Polski, przez co kraj stał się jedną wielką pułapką dla żywych. Teraz Paweł wraz z resztą, muszą przetrwać konfrontację z zombie, ale również z wojskiem, które rzekomo miało być po ich stronie. Czy uda im się przetrwać w nowym świecie pełnym śmierci i bólu? To się okaże.

Kontynuacja debiutanckiej powieści autorstwa Andrzeja Wardziaka, to soczysta dawka horroru z potężną, dynamiczną i nieprzerwaną akcją. Choć autor darował życie swoim bohaterom, to nie znaczy, że ich dalszą drogę usłał różami. To dopiero początek prawdziwego piekła! Czy kontynuowanie losów Pawła i reszty grupy było dobrym posunięciem? Bezdyskusyjnie!

Pierwszy tom został zakończony w dość zagadkowym momencie, w którym nie było wiadomo czy z postaci pozostała choć mokra plama. Na poznanie dalszych losów przyszło nam czekać przeszło 3 lata, ale powiem wam, że opłacało się. I to bardzo! Andrzej Wardziak w poprzedniej części zaserwował nam przepyszną przystawkę, by teraz poczęstować nas sytym, wyśmienitym, ale krwawym i brutalnym drugim daniem.

Infekcja wymknęła się spod kontroli tym, którzy mieli jej zapobiec. Wojsko przestało zważać na to, czy postrzeleni przez nich ludzie są żywi, czy martwi. Walka o przeżycie stała się jeszcze cięższa. Warszawa została odizolowana, ale nic to nie dało. Zaraza zaatakowała cały kraj, pozbawiając życia setek tysięcy ludzi. Choć z minuty na minutę sytuacją stawała się coraz gorsza, nikt nie postanowił się poddać. Paweł, Kuba, Max, Natalia, Tomek i Kaja nie przerwali walki o życie i wciąż próbowali znaleźć swój mały, niezainfekowany skrawek ziemi, na którym choć na chwilę zaznają bezpieczeństwa. Nie tak łatwo będzie go jednak im znaleźć.

Autor, choć mając na koncie raptem 3 książki (nie wliczając poprzedniego wydania Infekcji), posługuje się językiem i opisami jak wprawiony w boju pisarz. Wszystko jest spójne, ciekawe i pobudzające wszelkie emocje w czytelniku, a sam język robi wrażenie. Jasne, ktoś na pewno doszuka się błędów, bo sam na takowe trafiłem, ale nie chodzi tu o doszukiwanie się drobnostek, skoro i tak jako całość, książka broni się sama.

Bardzo spodobało mi się przedstawienie bohaterów i ich metamorfoza w obliczu takiej klęski. Wcześniej niewinni i niemal bezbronni ludzie, teraz chwytają za bronie i pozbywając się wszelkich skrupułów pociągają za spust bez mrugnięcia okiem. Bardzo szybko nawiązałem więź z każdym z bohaterów i mocno przeżywałem ich dalsze losy, często zaciskając zęby i złożycząc autorowi za to, że tak potraktował daną postać. Czego jednak można się spodziewać po książce o zombie apokaliopsie? Na pewno nie tęczy, czy latających jednorożców.

Choć ciężko mi się do czegoś przyczepić, mogę zarzucić autorowi tylko jedno – epilog. Uważam, że był on nieco naciągany i choć zakończył on całą historię, to mógł to zrobić w nieco inny sposób. Tutaj jednak pozostawiam to kwestią gustu czytelnika, bo komuś na pewno się spodoba 😉

Podsumowując, z czystym sumieniem mogę stwierdzić, że Infekcja (obie części) w wykonaniu Andrzeja Wardziaka, to jedna z lepszych serii o zombie, jakie miałem okazję przeczytać. Jest tu wszystko, czego fan o zombie może chcieć, dlatego polecam ją każdemu, nie tylko miłośnikom zombiaków, ale również “normalnym” czytelnikom, chcącym zaznać nieco bardziej krwawych wrażeń.

Moja Ocena: 9/10

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *