Lollipop Chainsaw

Każdy w swoje osiemnaste urodziny planuje coś wyjątkowego. Duża impreza, masa znajomych i od groma zabawy. Juliet nie miała tyle szczęścia. W dniu jej osiemnastych urodzin, świat zaatakowały zombie. Choć dziewczyna jest piękną blond cheerleaderką, nie znaczy to, że nie potrafi się bronić. Wywodząca się z rodziny, która od pokoleń walczy z nieumarłymi, Juliet stawi czoła hordom żywych trupów, używając do tego piły mechanicznej.

Gra japońskiego studia Grasshopper Manufacture, to połączenie dużej dawki akcji z prześmiewczym humorem i kolorowym światem rodem z kucyków ponny. Przesłodka i na pierwszy rzut oka niewinna dziewczyna, okazuje się maszyną do eliminowania zombie. Czy stworzenie gry z zombie o takim tęczowym zabarwieniu, było dobrym pomysłem? Raczej tak.

Cała fabuła skupia się na głównej bohaterce – Juliet Starling – która w dniu swoich urodzin musi stawić czoła hordom zombie i powstrzymać je od zniszczenia świata. Na swojej drodze spotka wiele osób, między innymi swoje dwie siostry i ojca, ale najbliższym pomocnikiem zostanie… odcięta głowa jej chłopaka – Nicka, która niczym breloczek zwisa dziewczynie przy pasku.

Oczywistym jest fakt, że gry wychodzące w Japonii zawsze są inne od tych tworzonych w Europie. Głównie chodzi o samą myśl przewodnią. Skąpo ubrana dziewczyna, dzierżąca piłę spalinową, dzięki której w krwawy sposób, odcina i szatkuje napotykanych wrogów, niczym robot kuchenny warzywa na sałatkę? Super! Dodatkowo, umiejętności akrobatyczne bohaterki pozawalają na widowiskowe wygibasy w walce oraz w omijaniu napotykanych przeszkód. Naprawdę ciekawa mieszanka.

Na pierwszy rzut oka idzie oprawa graficzna, a ta robi wrażenie. Zapewne większość graczy (zwłaszcza płci męskiej) swój wzrok skupi na wdziękach Juliet. W sumie czemu się dziwić? Model bohaterki został naprawdę dobrze dopracowany. Wszelka sceneria i przeciwnicy również nie pozostają w tyle. Jak przystało na grę o zombie jest sporo krwi i odpadających głów i kończyn. Często towarzyszą temu kontrastujące elementy rodem z dziewczęcego snu, takie jak tęcze, gwiazdki i lizaczki. Na spory plus zasługuje również muzyka, która będzie miło brzmieć podczas ćwiartowania wrogów.

Sama rozgrywka nie wymaga od nas wiele. Chodzi, tniemy, chodzimy i więcej tniemy i tyle. Oczywiście poza zwykłymi zombie napotkamy również nieco bardziej wymagających przeciwników, przy których już będzie trzeba się troszkę napocić. Poza zwykłym chodzeniem, będziemy mieć wiele elementów zręcznościowych, w których będziemy musieli nacisnąć dany guzik w odpowiednim czasie. Po drodze będziemy mogli również nieco ulepszyć swoje atrybuty, kupić nieco combosów do efektywniejszej walki, czy chociażby strój, w którym będziemy mogli podziwiać Juliet.

Największym minusem gry jest jej długość. Przejście całej gry zajęło mi dosłownie pare godzin. Już zadowolony, że wczułem się w klimat i opanowałem walkę okazało się, że na ekranie pokazały się napisy końcowe. Jasne, można później podnieść poziom trudności, lub przejść wszystko jeszcze raz w opcji „Ranking Mode”, ale to już nie to samo. Szkoda, bo naprawdę można było pociagnąć fabułę nieco dłużej. Minusem jest również to, że gra ukazała się jedynie na konsole PS3 i Xbox 360, co uniemożliwia PC’towcom zapoznania się z tytułem. Z drugiej strony ile tytułów ukazało się jedynie na PC? Niech konsolowcy też mają coś od życia 😉

Podsumowując. Gra jest ładna, przyjemna i ciekawa. Nic tu nie powala, ale błędem byłoby przyznać, że nie warto w nią zagrać. Na pewno rozgrywka ucieszy wszystkich miłośników gier o zombie (zwłaszcza facetów) 😉

Moja Ocena: 6/10

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

5 × 3 =