Czarna Owca (2006)

Po upływie wielu lat Henry postanawia wrócić na swoją rodzinną farmę. Powrót dotyczy nie tylko domknięcia kilku spraw z rodzonym bratem, ale jest także próbą stawienia czoła nabytej w dzieciństwie traumie, która objawia się silnym lękiem przed owcami. W tym samym czasie w znajdującym się nieopodal farmy laboratorium przeprowadzane są tajne eksperymenty mające na celu zrewolucjonizowanie hodowlę trzody. Niestety przez nadgorliwość i impulsywność obrońców praw zwierząt, toksyczna substancja wydostaje się do ekosystemu, przemieniając pobliskie owce w stado krwiożerczych bestii łaknących ludzkiego mięsa.

Charakteryzujący się olbrzymią dawką czarnego humoru i elementów gore film „Czarna Owca” to powrót do korzeni horrorów z lat 80-tych. Niepozorne, słodkie i milutkie owce stają się głównym zagrożeniem, które może raz na zawsze wyeliminować nie tylko majątki farmerów, ale także ich życie. Czy stworzenie tego typu horroru ze zwierzętami zombie było dobrym pomysłem? Zdecydowanie!

Jeżeli myślicie, że stworzenie filmu opowiadającego o zombie owcach jest żartem, to grubo się mylicie. „Czarna Owca” to produkcja, która w miłośnikach horrorów klasy B wywołuje podobny stan, co u małych dzieci podanie tony cukierków. Absolutnie genialne podejście do tematu z olbrzymim dystansem, ale w niezwykle profesjonalny sposób.

Naprawdę potrafię sobie wyobrazić wielu drapieżników, mogących wcielić się w rolę atakujących człowieka kreatur, żywiących się ludzkim mięsem. Ale owce? Te puchate i niewinne zwierzątka jako stworzenia mogące kogokolwiek skrzywdzić? To jednak prawda i wydaje mi się, że dobór owego zzombionego ssaka nie był przypadkowy. Przede wszystkim owca jest najbardziej kojarzącym się z Nową Zelandią zwierzęciem. Dodatkowo chodziło tu o absurd, a wydaje mi się, że tylko film o zombie bobrach mógłby być bardziej absurdalny od tego… pewnie dlatego właśnie owy film również powstał!

Jeżeli ktoś z góry skreślił film wyobrażając go sobie jako totalny kicz, to jest w wielkim błędzie. Nad efektami do filmu pracowała niezwykle doświadczona grupa Weta Workshop, która odpowiedzialna jest za perełki wizualne w taki produkcjach jak trylogia „Władcy Pierścieni”, „Hellboy” czy „Opowieści z Narni”. Co więcej wymienione wyżej filmy powstały przed nakręceniem „Czarnej Owcy”. W filmie wszystkie efekty specjalne są stworzone bez udziału komputerów ani żadnych technik komputerowych. Wymagało to ogromnego nakładu pracy co zaowocowało doskonałym aspektem wizualnym produkcji.

Najzabawniejsze w tym wszystkim jest to, że poza grupą Weta WorkShop niemal cała obsada, łącznie z reżyserem, to debiutanci albo amatorzy. Nie wpływa to jednak na negatywne postrzeganie filmu. Gra aktorska jest bardzo przyzwoita i doskonale oddaje klimat, który film ze sobą niesie. Nie widzę też zbyt wielu negatywnych aspektów, do których można się przyczepić. Nie każdemu przypadnie do gustu film o tej tematyce, jednak został on stworzony dla miłośników kina klasy B pokroju „Martwego Zła” czy „Martwicy Mózgu”.

Podsumowując, „Czarna Owca” to doskonały przykład jak stworzyć absurdalny i zarazem genialny film opowiadający o czymś, na co mało kto byłby w stanie wpaść. Zdecydowanie polecam każdemu, kto ma ochotę oderwać się od rzeczywistości i szczerze się pośmiać. Zombie w zupełnie innym, puchatym wydaniu na pewno spodoba się dużej grupie odbiorców – nie tylko miłośnikom zombie!

Moja Ocena: 8/10

Trailer:

Sprawdź także:

#15 TOP5 Najzabawniejszych Komedii o Zombie!

#10 TOP5 Najbardziej Epickich Scen z Filmów o Zombie!

#6 TOP5 Najlepszych Charakteryzacji w Filmach o Zombie!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *