Relacja z konwentu Cytadela!

W dniach 26-28 maja 2017 r. w Twierdzy Modlin po raz pierwszy odbył się konwent fantastyki „Cyatdela”. Trzydniowa impreza w swoim programie miała prawdziwy misz-masz gatunkowy, począwszy od mangi i anime, przez różnorodne bloki literackie, filmowe i gamingowe, na postapo i tym podobnych kończąc. Ja miałem okazję być tam każdego dnia i za każdym razem mogłem zaznać niesamowitego klimatu tego równie osobliwego miejsca.

Cytadela.Logo

Piątek (26 maja)

Jako mieszkaniec Warszawy nie miałem zbyt daleko do Twierdzy Modlin, jednak samo dostanie się na imprezę bez samochodu lub innego środka transportu było dość męczące (odległość pomiędzy dworcem, a Twierdzą wynosił ok. 2,5km). Sama trasa była oznaczona, dlatego bez trudu dotarłem na miejsce.

Cytadela.1

Gdy w końcu dotarłem na teren imprezy to – powiem szczerze – początkowo nieco się zawiodłem. Nie spodziewałem się fajerwerków, wybuchów i innych fanfarów, ale całokształt wydał mi się nieco… skąpy. Duża przestrzeń została dość ubogo zagospodarowana, ale nie traciłem nadziei,  ponieważ był piątek, a godzina mało sprzyjająca ludziom pracującym.

Szybko obszedłem całość, mijając po drodze wiele osób przebranych w różnorodne kostiumy i stroje. W tym czasie wstąpiłem do sal wystawców, wioski stalkerskiej i odwiedziłem punkt piwny 😉

Cytadela.2

O godzinie 18.00 odbył się panel „W oczekiwaniu końca świata, czyli dlaczego postapo jest takie popularne”, który miałem przyjemność prowadzić. Moimi gośćmi byli Sławomir Nieściur, Krzysztof Haladyn, Michał Gołkowski i nieco spóźniony Marcin Przybyłek. Panel wyszedł fajnie, a godzina, przeznaczona na dyskusję minęła w mgnieniu oka. Zwieńczeniem dnia był koncert grupy Crue, oraz ognisko w wiosce stalkerskiej, gdzie przybyło wielu entuzjastów stalkierskich klimatów oraz sami autorzy fabrycznej zony.

Cytadela.3

 

Sobota (27 maja)

Pozytywnie zaskoczył mnie fakt, że organizatorzy festiwalu zadbali o transport uczestników do miejsc noclegowych i podstawili kierowców. W taki sposób w piątkowy wieczór dotarłem  do pobliskiej szkoły, gdzie miałem zapewnione miejsce do spania. Podobnie było w sobotę rano – kierowcy zawieźli nas z powrotem do Twierdzy (noclegownia mieściła się ok. 3 km od miejsca konwentu). Za to organizatorom należy się olbrzymi plus!

Na imprezie pojawiłem się ok. 11.00. Pogoda witała mnie rozgrzanymi promieniami słońca. W tym dniu ludzi było znacznie więcej, a klimat miejsca wszystkim bardzo się udzielił, dlatego piątkowe pierwsze wrażenie szybko poszło w niepamięć.

Cytadela.4

Pierwszym punktem mojego programu było spotkanie autorskie z Krzysztofem Haladynem na scenie głównej, które miałem okazję prowadzić. Niestety, przez niezbyt komfortowe warunki atmosferyczne (potworny gorąc) nie mieliśmy zbyt wielu słuchaczy. Mimo niedogodności spotkanie wypadło dobrze, a pozostały czas spędziłem na zaznajomieniu się z wystawcami i wystawianym przez nich asortymencie (piękne własnoręcznie wykonane wyroby, biżuteria, przeróżne gadżety dla geeków, komiksy i wiele, wiele więcej), niektórymi atrakcjami (spotkanie z grupą filmową Darwin, odwiedzenie Zony, strzelanie z łuku, turniej Jaggera oraz strefy Slaviii Wikingów) i na rozmowach z ludźmi oraz piciem z nimi piwa. Czas minął niezwykle miło oraz szybko. Nim się obejrzałem, a już przyszedł czas na prowadzenie prelekcji „Zombie – o tym co było, jest i będzie”, która zaciekawiła wiele osób, a to niesamowicie mnie ucieszyło. Nadeszła późna godzina, dlatego znów – dzięki uprzejmości kierowców Cytadeli –udałem się na nocleg.

Cytadela.5

Cytadela.7

Cytadela.8

Cytadela.9

Niedziela (29 maja)

Ostatni dzień, powitał wszystkich przecudowną pogodą (gorąco!), a na samą imprezę dotarłem już o godzinie 10.00. Na początek uczestniczyłem w panelu „Czy pisania można się nauczyć?”, w którym jako słuchacz, dowiedziałem się wielu ciekawych rzeczy od niedawnych debiutantów literackich. Później prowadziłem spotkanie z Michałem Gołkowskim, a następnie ze Sławomirem Nieściurem. Na tym moja przygoda z Cytadelą się zakończyła.

Cytadela.6

 

Podsumowując, pierwszy konwent „Cytadela” w Twierdzy Modlin był fajną, mocno klimatyczną imprezą z ciekawym umiejscowieniem i urozmaiconym programem, który dzięki dużej ilości atrakcji, mógł zadowolić każdego. Oczywiście było trochę niedociągnięć, jak chociażby strefa gastronomiczna, składająca się z jednego okienka, które nie do końca mogło sprostać zapotrzebowaniom tylu uczestników, ale są to drobne detale, które można wybaczyć ze względu na pierwszą edycję.

Osobiście chciałbym zawitać tam w przyszłym roku i ponownie uczestniczyć w tak ciekawym wydarzeniu jakim jest „Cytadela”. Polecam każdemu!

 

Teraz czekamy na Twierdzę!

 

Zdjęcia umieszczone dzięki uprzejmości Nerd Kobiety oraz Grupy Ocalałych.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

twelve + twenty =