Relacja z Wrocławskich Dni Fantastyki (2018)

Na przełomie czerwca i lipca (29.06-01.07) odbyły się czternaste już Wrocławskie Dni Fantastyki, na których miałem okazję być przez dwa dni (30.06 i 01.07). Znane z wcześniejszych edycji doskonale dobrane miejsce (Zamek w Leśnicy) oraz dopisująca pogoda zagwarantowały duże zainteresowanie ze strony odwiedzających. Poza braniem udziału w konwencie jako zwykły uczestnik, miałem okazję tworzyć go swoją prelekcją o zombie, która odbyła się ostatniego dnia wydarzenia.

Pomimo tylu lat cyklicznego odbywania się konwentu, tegoroczny był moim pierwszym razem. Sam Wrocław jest dla mnie przepięknym miejscem, jednak nigdy nie miałem okazji zwiedzić Leśnicy, aż do teraz.

Sobota

Na miejsce dotarłem o godzinie 13 i od razu postanowiłem zwiedzić cały teren. Pierwszym wielkim plusem imprezy jest to, że wszystkie strefy poza wnętrzem zamku są całkowicie darmowe dla odwiedzających. Tego dnia cały park był niemal pełen ludzi i to nie tylko tych związanych z festiwalem, ale także zwykłych obserwatorów. Doskonały czas na spędzenie go ze znajomymi w strefie gastro lub oglądając ciekawe towary wystawców, a tych była cała masa od książek i komiksów po geekowskie gadżety i własnoręcznie wykonywane ozdoby kończąc.

Pierwszym punktem programu po zwiedzeniu okolicy miała być prelekcja „Apokalipsa Zombi – kulturalna fikcja, czy rzeczywisty scenariusz”. Niestety, przez olbrzymie zainteresowanie uczestników nie zdołałem dostać się do sali. Jak się okazało miejsca są ograniczone do wystawionych w salach krzeseł, a po ich zapełnieniu wstęp do sali był niemożliwy. Wielka szkoda, bo byłem skłonny siedzieć nawet na ziemi by móc posłuchać. Oczywiście rozumiem założenie organizatorów o bezpieczeństwie i nie mogę mieć pretensji, bo chodzi tu też o komfort prowadzących oraz samych uczestników. Niemniej jednak szkoda.

Nauczony wcześniejszym doświadczeniem na kolejnym punkcie zjawiłem się z większym wyprzedzeniem i tym razem udało się dostać do środka. Panel „O przekraczaniu granic człowieczeństwa” okazał się ciekawą dyskusją na temat transhumanizmu pomiędzy zaproszonymi gośćmi, którymi byli Dominika Węcławek, Krzysztof Haladyn, Marcin Podlewski i Marcin Kowalczyk.

Dalej postanowiłem zwiedzić dalszą część terenu, tym razem znajdującego się wewnątrz zamku i byłem pod wrażeniem liczebności uczestników. Obiekt wcale nie był taki mały, a często mijanie ludzi na korytarzach było problematycznie, ale cieszy mnie skala zainteresowania wydarzeniem! Wewnątrz zamku były gameroomy z grami video i tymi bez prądu, oraz Escape Room, którego niestety nie udało mi się odwiedzić.

Dalsza część dnia upłynęła mi na odpoczynku wśród znajomych, przy piwie i smacznym jedzeniu serwowanym w strefie gastronomicznej.

Niedziela

Pierwszą rzeczą jaka zaskoczyła mnie tego dnia był fakt, że organizatorzy skontaktowali się ze mną godzinę przed moją prelekcją, upewniając się aby na pewno nic się nie zmieniło i czy będę czegoś potrzebować. Wielki plus za to! Na terenie imprezy pojawiłem się ok nieco po 12 i od razu zauważyłem mniejszą liczbę konwentowiczów, niemniej jednak cały czas ich dość sporo.

Kiedy zbliżała się godzina 13 (godzina mojej prelekcji) postanowiłem na spokojnie się przygotować. Widok jaki zastałem przed salą był powalający. Ogromna ilość zainteresowanych czekała w kolejce by móc dostać się na prelekcję. Byłem lekko przestraszony, jednak nie dałem się ponieść stresowi i po zajęciu wszystkich (WSZYSTKICH!) krzesełek przez uczestników, wystartowałem. Ucieszył mnie fakt wielu pytań i aktywnego udziału zgromadzonych, dlatego wyznaczony czas minął mi bardzo szybko, a fakt, że po zakończeniu podeszło do mnie parę osób pogadać, znaczyło, że poszło mi całkiem nieźle 😉

Później znowu postanowiłem przejść się po parku i pooglądać wszystkie wystawy (w tym wystawę Mieczy Europy, która zrobiła na mnie duże wrażenie), kilka walk na arenach i ogólnie zapamiętać ten widok, bo zbliżał się czas mojego powrotu do Warszawy.

Podsumowując, Wrocławskie Dni Fantastyki były jedną z najlepszych imprez tego pokroju, na jakiej miałem okazję być. Poza lekką niedogodnością przy chęci uczestniczenia na prelekcjach, nie mam absolutnie do czego się przyczepić. Jestem niemal pewien, że w przyszłym roku również postanowię odwiedzić to magiczne miejsce.

W tym miejscu chciałbym podziękować każdemu, kto wpadł na prelekcję i brał w niej aktywny udział, a także serdeczne podziękowania dla Krzysia, Kasi, Magdy, Rafała, Grześka i Asi – Wy już wiecie za co 😉

 

Sprawdź także:

Relacja z drugiej edycji konwentu Cytadela!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *