Wywiad z Andrzejem Wardziakiem

Wyobraź sobie normalny dzień pracy lub zwyczajną podróż metrem. Ciekawi Cię jakby to wyglądało, gdyby wokół Ciebie zgromadziły się zombiaki?
By ułatwić sobie wyobrażenie takiego dnia, postanowiłem porozmawiać z Andrzejem Wardziakiem i jego “Infekcji”


Łukasz: Witaj Andrzeju. Ostatnio miałem okazję przeczytać Twoją książkę pt. “Infekcja”. Czy mógłbyś przybliżyć przyszłym czytelnikom, o czym ona jest?

Andrzej: Witaj Łukaszu. Odpowiadając na Twoje pytanie – Infekcja jest powieścią, w której pokazałem wybuch apokalipsy zombie w Warszawie. To jednak tylko… “część” treści. Tak naprawdę, w książce starałem się pokazać różne zachowania ludzi, wobec ekstremalnego zagrożenia, które pojawia się zupełnie znikąd i nagle.

Ł: Właśnie… w Warszawie. Dlaczego wybrałeś właśnie to miejsce na rozwój wydarzeń? Czy nie uważasz, że byłoby ciekawiej, gdyby wszystko działo się np. w Nowym Yorku?

A: Absolutnie nie. Po pierwsze – Nowego Yorku już nie ma. Zżarła go Godzilla, rozwalili kosmici, pochłonęła fala tsunami, a w międzyczasie zamarzł. Po drugie – chciałem, aby akcja mojej debiutanckiej powieści, działa się w mieście, które sam znam. Na ulicach, po których chodzę codziennie. Nieskromnie uważam, że umiejscowienie akcji w stolicy Polski, znacznie uatrakcyjnia książkę – osobiście nie spotkałem się z książką o zombie, której akcja dzieje się Polsce, ale może za słabo szukałem. Wiem też, że ten zabieg spodobał się czytelnikom – zwłaszcza w sytuacji, w której  jechali metrem, czytając scenę, gdzie akcja odbywała się właśnie w metrze.

Ł: Jako mieszkaniec Warszawy, zgodzę się z Tobą. Nawet jedna scena działa się niedaleko mojego dawnego miejsca zamieszkania. Powiedz mi jeszcze, co skłoniło Cię do napisania książki? Myślałeś nad tym od dawna, czy np. pod wpływem nadmiaru czasu, zacząłeś sobie pisać?

A: Pisać chciałem od zawsze. Już w czasach szkolnych, przelewałem swoje myśli na papier. Dopiero później doszedłem do wniosku, że chcę to robić na poważnie. Wcześniej pisałem opowiadania „do szuflady”, aż w końcu stwierdziłem, że nadszedł odpowiedni czas i mogę spróbować zmierzyć się z tematem, jakim jest napisanie książki. Chociaż nie ukrywam, że na początku, strasznie się bałem. Zresztą nie tylko na początku. „Infekcję” pisałem przez około 18 miesięcy.

Ł: Czy od początku wiedziałeś, że poruszysz temat zombie apokalipsy?

A: Tak. Takie było założenie od samego początku. Z jednej strony myślałem, że to może być strzał w kolano – w końcu Infekcja to mój debiut. Nikt o mnie nie słyszał, a ja akurat na pierwszą książkę wybrałem sobie temat zombie, doskonale wiedząc, że niespecjalnie dużo osób jara się tym temat równie mocno, jak ja. Jak się okazało, odzew czytelników był bardziej, niż zadowalający.

Ł: Czytając książkę, wielokrotnie udało Ci się mnie zaskoczyć, czy obudzić różnego rodzaju emocje. Nie jest chyba tajemnicą, że ostatnia scena sugeruje o tym, iż pojawi się kolejna część. Czy mógłbyś zaspokoić mój – i pewnie wielu innych osób – apetyt na dalszy los bohaterów i powiedzieć, na kiedy przewidziana jest kontynuacja?

A: Miło mi to czytać. Cieszę się, że wywołuję emocje tekstem. Mam nadzieję, że nie było to tylko rozbawienie, ale też napięcie i niepewność. Po wydaniu Infekcji, napisałem również inną książkę – jej roboczy tytuł brzmi „Coś za Coś”. Jest to horror, w którym główny nacisk położyłem na duszny, ciężki klimat i cóż, będę szczery – totalną dezorientację czytelnika. Wszystko wyjaśnia się dosłownie na ostatniej stronie. Zrobiłem tak, ponieważ chciałem odpocząć od zombie, złapać oddech i spojrzeć na nie z odpowiedniej perspektywy. Drugą część zamierzałem napisać do końca tego roku, jednak kupno mieszkania i przedłużający się remont sprawił, że od marca, do teraz, w tekście nie pojawiło się praktycznie żadne nowe zdanie. Niestety. Plus jest taki, że moje nowe gniazdko, uwite już prawie w 100%, więc mogę teraz wrócić do pisania. Zdradzę jeszcze, że druga część Infekcji będzie ostatnią. Nie zamierzam robić z tego trylogii. Kiedy skończę pisać – nie wiem, ale wiem, że będę pisał codziennie.

Ł: Podczas lektury, zwróciłem uwagę na to, że bardzo dokładnie opisujesz nazwy ulic i drogę, jaką pokonują bohaterowie. Czy nie uważasz, że może to trochę popsuć odbiór osobom, spoza stolicy?

A: Nie, czemu? Myślę, że jest wręcz odwrotnie – dokładane podanie nazwy ulicy, czy opis danego miejsca, zaciera cienką granicę pomiędzy fikcją a rzeczywistością. Pozwala czytelnikowi bardziej “wkręcić” się w klimat.

Ł: Wszyscy bohaterowie, którzy pojawili się na stronach “Infekcji”, mieli swój własny charakter i byli wyjątkowi na swój sposób. Sam ich stworzyłeś, czy wzorowałeś się na konkretnych osobach – np rodzinie, czy znajomych?

A: Wszyscy powstali w mojej głowie (włącznie z Jackiem ;)). Myślę, że każdy bohater literacki, jest wzorowany po części na kimś, kogo autor zna, znał, lub widział – z kilku takich osób można wziąć określone cechy i stworzyć (w miarę) unikalną postać.

Ł: Na koniec chciałbym Cię jeszcze zapytać o to, czy miałbyś jakąś radę dla osób, które dopiero raczkują w pisaniu? Jako iż Tobie udało się postawić pierwszy krok, zapewne wiesz jak takie osoby zmotywować.

A: Dobre pytanie. Właściwie to dziękuję, że mi je zadajesz, serio, bardzo mi miło. Jeżeli miałbym dać jakąś radę, to wszystkim osobom piszącym radziłbym… pisać. Wiem, to brzmi głupio, ale Infekcja powstawała w nocy. Na kacu. Po pracy. Po treningu. Rano i wieczorem. Przed wyjściem na obiad do dziadków, czy po powrocie z kina. Generalnie – codziennie. Czasami wyrzygiwałem z siebie (bo nie można tego nazwać twórczą pracą) jedno, dwa zdania przez godzinę, a następnego dnia siadałem i przez godzinę pisałem 4 strony. Rada brzmi następująco – jak się chce pisać, to trzeba do tego podejść bardzo serio i nie czekać na wenę, bo ta niewierna kurew przychodzi tylko wtedy, kiedy sama ma na to ochotę. Ja kląłem, załamywałem się, często kasowałem to, co napisałem – ale w końcu się udało. Poród zakończony sukcesem

Ł: Już na sam koniec, chciałbym bardzo Ci podziękować za poświęcony czas. Mam nadzieje, że zobaczę Twoje nazwisko jeszcze na niejednej okładce!

A: Również dziękuję! Generalnie rzecz biorąc – taki jest plan 😉

 

Chcesz być na bieżąco z książką?

Kupuj: http://wfw.com.pl/ksiegarnia/ksiazka/1005%20-%20Infekcja

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *