Wywiad z Joanną Kanicką

Debiutowanie powieścią w uniwersum, które liczy sobie pokaźną liczbę fanów jest bardzo ryzykowne. Jeśli się uda – zyskasz chwałę a jeśli nie… no cóż, możesz zapomnieć o spokojnym życiu.

Swojego debiutu w znanym uniwersum uświadczyła właśnie Joanna Kanicka ze swoją książką Bagno Szaleńców. Jak wyglądał proces twórczy i jak autorka odnalazła się w świecie stalkera? Postanowiłem ją o to osobiście wypytać!

Łukasz: Witaj Asiu. Ostatnio na półkach księgarń można ujrzeć Twoją debiutancką powieść „Bagno Szaleńców”. Czy na początku mogłabyś opisać czego czytelnicy mogą się w niej spodziewać?

Asia: Mam nadzieję, że tego wszystkiego, co kochają w uniwersum Stalkera. Sama fabuła jest z założenia prosta – pewien facet przychodzi do Zony i wynajmuje trzech stalkerów, by zaprowadzili go w konkretne miejsce. Tyle że później sprawy się komplikują, czego owocem jest wiele niebezpiecznych przygód.

Ł: Właśnie, dlaczego zdecydowalaś się na napisanie książki z fabułą umiejscowioną właśnie w tym świecie? Ponoć Zona nie jest dla kobiet.

A: Zawsze kręciło mnie to, co w teorii jest bardziej dla facetów. Zonę w pełni pokochałam, zarówno tę rzeczywistą, jak i tę z domieszką fantastyki. Długo byłam fanką uniwersum i w końcu musiało to znaleźć jakieś ujście, więc zaczęłam pisać. Na początku głównie dla siebie, by jeszcze bardziej tym żyć. A potem zobaczyłam, że faktycznie może wyjść z tego książka.

Ł: A jak zaczęła się Twoja przygoda z Zoną? Co było tym impulsem, który zapoczątkował tą miłość?

A: Utwór Kaczmarskiego pt. „Stalker”, który może nie jest bezpośrednio związany z serią, ale świetnie oddaje ten klimat nieokreślonej tęsknoty. Później sięgnęłam po książki. Gry były ostatnie, do niedawna miałam tak beznadziejny komputer, że nawet starych produkcji nie udawało się odpalić.

Ł: Czułaś presję oczekiwań fanów serii? Choć książka ukazała się niedawno, to może masz już jakiś odzew od czytelników?

A: Szczerze? Początkowo spodziewałam się zupełnej innej reakcji. Myślałam, że wszyscy stwierdzą na starcie, że skoro baba, i do tego młoda, to i tak nic z niej nie będzie. Tymczasem kiedy Fabryka ogłosiła premierę mojej książki, ludzie zareagowali bardzo pozytywnie, byli naprawdę zainteresowani. A opinie tych, którzy już czytali, póki co też mnie bardzo cieszą.

Ł: Co przysporzyło Ci najwięcej problemów podczas pisania? A może nic takiego nie było?

A: Najwięcej problemów przysporzyły mi chyba „łączniki”, jak nazywam to w myślach. Zawsze gdy piszę, mam w głowie sceny, które chcę koniecznie zamieścić – bo je widzę, bo według mnie są dobre. Ale pomiędzy nimi trzeba też wcisnąć zapychacze, które połączą to w spójną całość. Czasem to tylko akapit lub dwa, w końcu zawsze można uciąć scenę wcześniej. Ale te fragmenty piszę z przymusu.

Ł: Czy planujesz pisać kolejną część w świecie stalkera? W sumie Twoja historia zakończyła się w sposób, który pozostawia bardzo wiele możliwości na jej kontynuowanie.

A: To, że chcę napisać kolejną część, dotarło do mnie już dawno, chociaż nie było to do końca planowane. Wiem, jak mogłabym pociągnąć historię po jej zakończeniu, ale wiem również, że w tej chwili lepszy materiał mam z tyłu głowy. Pisząc “Bagno”, musiałam mieć w głowie wydarzenia, które działy się wcześniej, a oprócz tego stworzyć kilka postaci epizodycznych. Zależy mi, by rozwinąć niektóre z wątków.

Ł: Czyli rozumiem, że obecnie pracujesz nad czymś zupełnie innym? Mogłabyś zdradzić nam nieco swój przyszły pisarski plan?

A: Obecnie po prostu pracuję nad prequelem. Na razie nie jest tego dużo, ale ciepłe przyjęcie pierwszej książki dodaje motywacji. Co do zupełnej zmiany klimatów… Jasne, chciałabym kiedyś napisać coś swojego. Ale to dopiero, gdy będę mieć przesyt Zony, a to raczej szybko nie nastąpi.

Ł: Poznaliśmy już Twoja stalkerską stronę, a czym zajmujesz sie poza Zoną? Słyszałem, że lubisz odwiedzać i eksplorować opuszczone miejsca. Mam rację?

A: I to jak! Zeszły rok był pod tym względem bardzo intensywny, zwiedziliśmy ze znajomymi naprawdę sporo miejsc. Teraz chodzę rzadziej. Większość ciekawych obiektów w najbliższej okolicy mamy już zaliczoną, a nie zawsze jest możliwość, by jechać na drugi koniec Polski. Czasami wracam do lokalizacji, które już znam, tak tylko, dla ludzi. Eksploratorzy dobrze się rozumieją.

Ł: Czy jako osoba, której debiut niezwykle dobrze przyjął się wśród czytelników, miałabyś jakąś radę dla tych, którzy dopiero zaczynają pisać?

A: Na pewno radziłabym, by nie trzymali tekstów w szufladzie, bo wtedy będą robić ciągle te same błędy. Jest wiele portali literackich, na których każdy może opublikować opowiadanie, a z komentarzy czytelników można się naprawdę wiele nauczyć. Jak w ogóle nie krytykują, to trzeba poszukać gdzieś indziej. Jak krytykują, to nie znaczy, że od razu mają rację. Ale z tych wszystkich opinii wyłania się jakiś obraz i można się zastanowić, co zmienić, a gdzie postawić na swoim.

Ł: Na koniec chciałbym Ci bardzo podziękować za poświęcony czas i życzyć wielu sukcesów w życiu pisarskim oraz prywatnym 🙂 Dobrej Ci Zony!

A: A i Tobie nie chorować! Dzięki wielkie za wywiad 🙂

 

Chcesz być na bieżąco z twórczością autorki?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *