Zombicide. Czarna Plaga

W świecie, w którym wszelka broń ogranicza się do mieczy, toporów, łuków czy magii, istnieją także zombie. Te nieobliczalne, pełne agresji kreatury stanowią poważne zagrożenie dla każdego żywego stworzenia. Za sprawą nie mniej niebezpiecznych nekromantów, hordy żywych trupów rosną w siłę, zagryzając i wcielając do swojej armii każdą napotkaną istotę. Swoją cuchnącą i martwą egzystencją, zalewają świat prawdziwą plagą… czarną plagą!

Gra twórców kultowej na całym świecie kooperacyjnej planszówki „Zombicide” powraca, jednak tym razem w wydaniu fantasy! Magia, nekromanci, krasnoludy i wiele więcej  tworzą grę „Zombicide. Czarna Plaga” dając graczom możliwość przeżycia zupełnie nowej i niebezpiecznej przygody. Czy przeniesienie tak znanego tytułu w świat fantasy był dobrym pomysłem? Jak najbardziej!

Historia jak jedna z wielu, choć tym razem sceneria została osadzona w czasach, w których karabin to zupełnie nieznana technologia, a granat uznany byłby za twór szatana. Niestety, zombie to nie powstrzymuje i za sprawą nikczemnych nekromantów, przenikają do świata siejąc śmierć i zniszczenie. Tylko niewielka część ocalałych decyduje się na stawienie czoła zagrożeniu i próbie ratowania tego, co zostało z cywilizacji.

Kto z was nie grał, lub chociaż nie słyszał o kultowym „Zombicide”? Mam nadzieję, że nikt. Jedna z najbardziej rozpoznawalnych, rozbudowanych i wciągających planszowych gier o zombie, to absolutny must have każdego fana planszówek i zombiaków! Za sprawą wydawnictwa Portal Games, mamy okazję poznać ten tytuł w nowej odsłonie, który prezentuje się równie znakomicie, co pierwsza edycja gry.

Przede wszystkim gra swój główny nacisk stawia na kooperacje, więc samotnicy i dezerterzy długo się tu nie utrzymają. Doskonałym rozwiązaniem jest przeznaczenie gry nie tylko dla sześciu graczy (bo tyle mamy dostępnych postaci), ale także dla mniejszej ilości, jak chociażby… jednego! Świetna alternatywa, ponieważ np. ja nie zawsze mam możliwość zebrania tak licznej drużyny. Czas nie stanowi problemu, dlatego tura owego gracza może trwać w nieskończoność (ale też nie przesadzajmy).

Instrukcja jest świetnie napisana, a liczne zastosowane przykłady (z ilustracjami) pomogą zrozumieć sens zasad nawet najbardziej początkującym graczom. Postaci – jak już wspomniałem – jest sześć, a każda z nich ma swoje specjalne zdolności. Jeden z bohaterów ma bonusy do walki, inny do obrony, kolejny może wykonać więcej ruchów, a jeszcze inny ataków. Dla każdego coś dobrego.

Często gry planszowe sprzyjają sprzeczkom o posiadany ekwipunek. W przypadku „Zombicide. Czarna Plaga” takie sytuacje nie powinny mieć miejsca, a to dlatego, że wszyscy muszą ze sobą współpracować, by móc ukończyć dany scenariusz. Nie ważne jest więc kto ma lepszą lub gorszą broń. Każda para rąk przyda się do unicestwienia zombie i dobrze, gdyby każdy o tym pamiętał.

W każdej turze postać może wykonać trzy akcje, takie jak: ruch, przeszukanie lokacji, walkę itd. Po każdej turze ludzi, nadchodzi tura zombie, w której nie tylko owe stwory się poruszają, ale także namnażają! Trzeba więc dobrze planować swoje ruchy, bo każda nieprzemyślana czynność może kosztować naszego bohatera życie. Dostępnych scenariuszy jest 10, a każdy kolejny jest trudniejszy i bardziej wymagający od poprzedniego. Mi ukończenie drugiej misji zajęło ponad dwie godziny! Tak wiec twórcy zapewnili nam ogrom dobrej zabawy.

Podsumowując, pomimo wielu dostępnych na rynku gier planszowych o zombie, „Zombicide. Czarna Plaga” wyróżnia się ciekawą fabułą i wciągająca rozgrywką, a także niezwykle dobrze przemyślanemu systemowi. Polecam ją każdemu bez wyjątku!

Moja ocena: 9/10

Unboxing:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *