„Zona to mój dom.”. Wywiad z Michałem Gołkowskim

Prawdziwi weterani uniwersum Stalkera czczą go niczym boga. To on napisał pierwszą w Polsce powieść z tego świata, a potem zniknął z niego na kilka lat.

O powrocie do swoich korzeni słyszeliśmy od dawna, aż w końcu stało się. Michał Gołkowski ponownie zawitał do Zony swoją najnowszą powieścią Powrót”!

Łukasz: Cześć Michał! Choć wiem, że prędkość pisania Twoich książek jest niezwykle fascynująca, to skupmy się dzisiaj na Twoim najnowszym tytule „Powrót”, który miałem okazję przeczytać. Czy na wstępie mógłbyś opisać nam o czym jest książka?

Michał:Powrót” to opowieść o człowieku, który kiedyś, dawno temu, obiecał sobie: nigdy więcej. Pozbył się dawnych nawyków, zakopał sprzęt. Wrócił do normalnego życia… prawie.

To historia pokazująca, że nie jesteśmy w stanie się zmienić. Możemy uciec, ale nigdy od siebie  bo prędzej czy później demony prawdziwej natury i dawnej miłości nas dogonią, zmuszając do zmierzenia się z zupełnie nową rzeczywistością.

Ł: „Powrót” to Stalker, o którego pytało Cię tak wiele osób. Jakie to uczucie ponownie wrócić do książkowej Zony?

M: Jakbym nigdy [z niej] nie wychodził. Zona to mój dom. Miejsce, w którym została duża część mojego serca. Od pierwszych linijek „Powrotu” czułem właśnie to: idealne dopasowanie, podjętą myśl, kiedyś zostawioną w pół zdania.

Kocham to uniwersum, i zawsze będę.

Ł: Skoro zawsze będziesz kochać, to jest to znak, że jeszcze do niej kiedyś wrócisz?

M: W tej chwili boję się o tym cokolwiek mówić (śmiech). To już “Sztywnego” miało przecież nie być, a po jego skończeniu sam sobie powiedziałem, że już dość… Niczego w tej chwili nie wykluczam.

Ł: A jak to jest skakać z jednego uniwersum do drugiego? Na swoim koncie poza Stalkerem masz Stalowe Szczury, Komornika i właśnie rozpocząłeś nową serię fantastycznym Spiżowym Gniewem. Nie gubisz się w tym?

M: Nie umiem inaczej. Nudzi mnie monotonia, mierzi jednostajność. Gdybym miał cały czas pisać tylko o jednej epoce, albo wałkować w nieskończoność tego samego bohatera, to w końcu zacząłbym zapętlać się i połykać własny ogon. Jedyną stałą rzeczą w życiu jest zmiana, a siłę widać właśnie w umiejętności przystosowania się do niej. Nie zapominaj jeszcze o „Moskalu” i pomniejszych opowiadaniach, oraz prawie dziesiątce tłumaczeń.

Ł: Przy Twoich książkach ciężko czegoś nie zapomnieć, jednak nie wspomniałem o Moskalu, ponieważ sam mówiłeś, że to jednotomowa przygoda. A może się mylę?

M: „Moskal” to zakończona opowieść. Nie tylko nie wrócę do niej – nie chciałbym do niej wracać, bo jej napisanie kosztowało mnie nazbyt dużo nerwów, serca i sumienia. Jest, jak jest, niech umarli spoczywają w spokoju.

Ł: Wspomniałeś o tym, że nie lubisz nudy. W pracy pracujesz, co jest oczywiste, ale czy podczas urlopu potrafisz odejść myślami od pisania? Co planujesz na zbliżającą się majówkę?

M: Tak, umiem bez trudu się odłączyć od pisania – tylko po to, żeby potem z podwójną werwą się w nie zanurzyć z głową. Akurat teraz wybieramy się do Rzymu, i coś tak czuję, że będzie to świetna okazja na wykonanie kwerendy do „Areny Dłużników”…

Ł: Skoro o przyszłościowych planach mowa, co planujesz w najbliższym czasie? Zdradzisz kilka swoich planów?

M: 2018
>Spiżowy Gniew
>Powrót
>Bogowie Pustyni
>Otto

2019
>trzeci tom Zahreda
>Fort72
>być może Arena Dłużników
>?

Ł: Czy wśród wszystkich książek, które do tej pory napisałeś, jest jakaś, którą stawiasz wyżej niż inne?

M: „Königsberg” – najbardziej osobista i sentymentalna. Po jej ukończeniu zrobiło mi się autentycznie przykro że to już koniec. Gdybym mógł zrobić sobie lobotomię i zapomnieć, to dałbym dowolne pieniądze – dla samej radości napisania jej od początku.

Ł: Jako doświadczony pisarz, mający na koncie już wiele książek, masz jakieś rady dla osób stawiających swoje pierwsze kroki w pisaniu?

M: Jeśli nie musisz, to nie pisz. Świat to nie fabuła. Fabuła to nie bohater. Dopiero bohater to początek pomysłu. Pomysł bez gotowego zakończenia to nieudany eksperyment. O czytelnika walczysz na pierwszej stronie, w pierwszym zdaniu pierwszego akapitu.

Ł: Wielkie dzięki za poświęcony czas. Mam nadzieję, że nigdy nie zabraknie Ci pomysłów na nowe historie i nowe światy 😉

M: Dziękuję, dobrej Zony!

 

 

Chcesz być na bieżąco z twórczością autora?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *