Żywe Trupy w Manchester Morgue (1974)

Na prowincji, grupa farmerów postanawia przetestować maszynę, która ma zlikwidować wszelkiego rodzaju insekty. Wszystko idzie zgodnie z planem, poza jednym szczegółem. Dzięki wywołanym radiacjom, martwi powstają z grobów. Dwójka bohaterów musi stawić czoła trupom, jednocześnie będąc zamieszanym w rzekome morderstwo.

Film w reżyserii Jorge Grau’a, prawdopodobnie jest pierwszym europejskim filmem o zombie. Wiemy, że „Noc Żywych Trupów” zapoczątkowała wszystko, ale tak naprawdę prawdziwy szał na zombiaki narodził się dopiero po „Świcie Żywych Trupów”  (1975). Pomimo, że „Żywe Trupy z Manchester Morgue” zostały nakręcone rok wcześniej, to wielu osobom jest w ogóle nieznany. Czy jednak warto poznać film? Oczywiście, że tak!

Na samym początku możemy dostrzec,  w jakich czasach toczy się akcja. Pomimo rozwoju, Londyn był wyzwolonym miastem. George miał tego dosyć i postanawił przenieść się na prowincję. Chciał tam spokojnie spędzić czas. Wszystko się jednak zmienia, kiedy po drodze napotyka Ednę. Nieświadomie zmienia mu wszystkie dotychczasowe plany. Teraz nie spędzi czasu odpoczywając w swoim domku na odludziu. Zmuszony będzie oczyścić się z postawionych mu zarzutów, oraz rozwiązać problem powracających do życia trupów.

Tym razem spotkamy się z innym podejściem do tematu zombie. Przede wszystkim nie mają one nic wspólnego z żadnym wirusem, lecz z radiacją wywołaną poprzez eksperymentalną maszynę. Nie ma tu ugryzień czy sposobu przenoszenia infekcji. Jedynym sposobem na pozbycie się zombiaków, jest ogień. Ponadto, trupy są wyjątkowo silne i potrafią m.in chwycić siekierę i jej użyć. Wciąż jednak pozostają one powolne i dość ograniczone ruchowo.

Charakteryzacja pozostaje w starym, dobrym stylu. Nie ma tu zbędnych efektów. Zwyczajnie blada skóra, trochę krwi, parę ran i już.

Od początku widać, że film nie ma wielkiego budżetu. Nie zmienia to faktu, że realizacja jest na wysokim poziomie. Wszystko zostało przemyślane, a akcja trzyma się kupy. Są momenty komiczne, jak i takie, które naprawdę potrafią przestraszyć. Wszystko odziane w mroczny klimat, daje widzowi sporą dawkę grozy.

Gra aktorska nie jest drewniana. Czuć emocje, które kierują bohaterami. Jak na stary horror przystało, krzyki kobiet mogą przyprawić o ból uszu.

Nie byłby to film o zombie, jeżeli nie występowałby spory między bohaterami. Tym razem sprawa nie dotyczy przetrwania, ale konfliktu pomiędzy policją, a oskarżonym. George, za wszelką cenę próbuje udowodnić swoją niewinność, lecz bieg wydarzeń, nie poprawia jego sytuacji. Kiedy jednak na wierzch wychodzi prawda, jest już za późno.

W tym gatunku, strachu nie wywołuje ilość zombiaków, lecz sam fakt, że ludzie nie zdają sobie sprawy z zagrożenia. Brak zaufania ze strony innych ludzi, doprowadza do ich zagłady. Jak można uwierzyć człowiekowi, który twierdzi, że z grobu powstają martwi? Brzmi niedorzecznie, lecz kiedy przychodzi co do czego, okazuje się, że mieli rację. Właśnie w ten sposób rozpoczyna się ogólnoświatowa apokalipsa. Krok po kroku, aż cała ludzkość wymrze.

Na końcu wypadałoby powiedzieć, co ten film ma w sobie złego. Jak zawsze, większość widzów lubiących efekty, nie znajdzie tu nic dla siebie. Tak samo, koncepcja zombie może się niektórym nie spodobać. Pamiętajmy jednak, że jest to rok 1974, czyli 8 lat po powstaniu pierwszego filmu o niezależnych trupach.

Podsumowując, świetnie zrobiony film, który dziwnym sposobem nie jest znany szerszej publice. Według mnie, powinien nosić miano klasyku gatunku pokroju „Nocy Żywych Trupów”.

Moja ocena: 8/10

Trailer:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *