Ziemia Żywych Trupów (2005)

Totalna zagłada ze strony zombie, trwa od wielu lat. Każdy dzień może być ostatni. Mimo to, ludzie żyją normalnie. Mają pracę, domy, czy rodziny. Oczywiście nie wszystkich na to stać, ale jest to możliwe. W pewnym momencie coś się zmienia. Wróg, którego wszyscy przez cały czas traktowali jak bezmyślne zwłoki, zaczyna myśleć, porozumiewać się między sobą i korzystać z broni. Zaczyna się walka o to, do kogo tak naprawdę należy ziemia…

George Romero, powraca po prawie 20 letniej przerwie. Mistrz grozy, który tak wiele zrobił dla fanów zombie, postanawia z powrotem zabrać się za umarlaków. Jaki wyszedł efekt? Interesujący.

Każdy z nas pamięta początki tego kina. Lata 70. Brak efektów komputerowych. Niski budżet, a jednak każdy z nas był zachwycony. Po roku 2000 wszystko się zmieniło. Jedni powiedzą – na gorsze, inni  – na lepsze. To cały czas pozostanie tylko i wyłącznie  kwestią gustu widza.

Zacznijmy od początku. Natykamy się na ludzi, którzy wiedzą jak postępować ze zmarłymi. Potrafią z nimi walczyć, a nawet ich przechytrzyć. Poza jednym miastem, wszystko inne praktycznie nie istnieje. Cała ludzkość zgromadziła się w jednym miejscu, by wspólnie przetrwać. Z czasem rozwinęło się tam normalne życie, ale czy na pewno? Jasne, że nie!

Jak we wcześniejszych filmach Romero, tak i tu głównym wątkiem, jest spór ludzi. Zombie stały się tłem. O co tym razem poszło? O władzę i pieniądze. Większość z nas w głębi duszy pragnie tego, żeby móc rządzić innymi. Posiadać wielki majątek, nie musząc się ograniczać. Kiedy jedni mogą sobie na coś pozwolić, a inni nie, zaczyna się konflikt. Dodajmy do tego myślące zombie, a otrzymamy „Ziemię Żywych Trupów”.

Poświęćmy trochę czasu największej zmianie – trupom. Po pierwsze ich wygląd… Niestety tym razem nie wyszło tak dobrze, jak np. w „Świcie” albo „Dniu”. Wyglądały dość słabo. Oczywiście nie wszystkie, ale jak dla mnie większość przypominało przebranych ludzi w maskach, wyprodukowanych masowo w chinach. A ich stroje? Prawie w ogóle nienaruszone, jakby przed chwilą wyciągnęli je z szafy i włożyli. Czasem zdarzały się plamy krwi, ale to chyba normalne?

Omówiliśmy aspekt zewnętrzny, to teraz czas na wnętrze. Wywołało to spore oburzenie wśród wielu ludzi, których znam. „Myślące zombie? Co za głupi pomysł”. Dla mnie to jednak było fajne posunięcie. Nie wiem czy bym chciał po raz kolejny obejrzeć to samo, z inną obsadą i lekko zmienionym scenariuszem. Tym razem mam do czynienia z czymś nowym. Pomimo, iż początkowo uważałem, że to słaby film, kolejne odtworzenia wyprowadziły mnie z błędu. Nie zawsze takie zagrania wychodzą dobrze, ale tutaj Romero pokazał, że można.

Podsumowując, w tym przypadku, trzeba mieć otwarty umysł. Osoby lubiące stare trupy, niechcące ich zmieniać, niech sięgnął po stare tytuły. Polecam to natomiast wszystkim tym, którzy chcą zobaczyć coś nowego, nie będącego tandetą. Arcydziełem tego nie nazwę, ale obejrzeć warto.

Moja Ocena: 7/10

Trailer:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

14 − 12 =