Klucz do Śmiertelności (Krzysztof Rypuła)

Korporacja RING to firma, której władza sięga niezwykle daleko. Swój udział mają w niemal każdej strukturze społeczeństwa. To właśnie tutaj mają miejsce badania, do których wgląd mają jedynie nieliczni. Jednym z eksperymentów jest projekt ORION, którego efekty okazują się opłakane w skutkach. Śmiercionośny wirus wydostaje się, szerząc chaos wśród zwykłych ludzi. Żywe trupy zaczynają atakować obywateli na całym świecie, przekształcając planetę w pole walki. Jaki jest prawdziwy cel pandemii i kto zdoła ją okiełznać?

Powieść Klucz do śmiertelności, autorstwa Krzysztofa Rypuły, wydana w wydawnictwie Alternatywnym, w roku 2022, to prawdziwa mieszanka gatunkowa, w której możemy doświadczyć wiele przeplatających się ze sobą wątków. Z jednej strony mamy inwazję zombie, z drugiej natomiast ukazują się kosmici, duchy czy wilkołaki. To wszystko okraszone jest typowymi dla wielkich korporacji intrygami, z którymi bohaterowie muszą dać sobie radę. Czy stworzenie tego typu książki było dobrym pomysłem? Ciężko powiedzieć.

Cieszy mnie niezmiernie, kiedy debiutujący autor wybiera na swój początek tematykę żywych trupów. Świadczy to o dużej popularności tej tematyki, a także chęć z nią obcowania przez nowicjuszy. Na rynku polskim wielu autorów spisało własną wizję apokalipsy zombie, która po upływie lat, wciąż cieszy się zainteresowaniem wśród czytelników. W przypadku Klucza do śmiertelności nie mamy do czynienia z typową dla powieści o zombie historią, lecz z niezwykle zawiłą i krętą linią fabularną, którą śledzi się z niezwykłą trudnością.

Przede wszystkim podoba mi się zamysł korporacji, przywodzącej na myśl znaną z uniwersum „Resident Evil” – Umbrellę. Widać, że autor czerpał garściami z tej serii, co zapowiadało ciekawy rozwój wydarzeń. Z każdą następną stroną widać było, że Rypuła ma wiele pomysłów, które chce połączyć w jednej historii. Do elementu żywych trupów, doszedł wątek wilkołaka, duchów, wszelkich monstrów i obcej cywilizacji. Wszystko niby szło do przodu, ale autor nie był w stanie zapanować nad rozwojem wydarzeń i tak rozległą wielowątkowością. Czytając książkę, czułem się tak, jakbym oglądając pierwszą część filmu Resident Evil, w połowie od razu przeskoczył do ostatniej części, w której, jak wiemy, dzieje się bardzo dużo.

Postacie były nijakie i było ich tak wiele, że ciężko było spamiętać każdego, zwłaszcza że praktycznie nikt niczym się nie wyróżniał, z małymi wyjątkami. Autorowi zależało, by każdy miał swoje cechy szczególne, jednak opisywanie wyglądu każdej postaci w niemal pierwszym zdaniu ich wprowadzenia, zadziałało odwrotnie, niż było to zamierzone. Niestety kolejnym, dość nietrafionym pomysłem, były ilustracje, które w większości były po prostu kiepskiej jakości i dość amatorsko wykonane. Książce wyszłoby na dobre, gdyby co najmniej połowa z nich wyleciała.

Na największe uznanie zasługuje pomysł z obcą cywilizacją i stworzoną genezą ludzkiej rasy. To akurat bardzo mi się spodobało i zaintrygowało mnie na tyle, że chętnie sięgnę po drugi tom, który, wedle zakończenia, ma powstać.

Podsumowując, Klucz do śmiertelności to nie do końca udany debiut, lecz widać, że autor ma wiele pomysłów, które po prostu musi uporządkować. Kiedy zdoła zapanować nad akcją w swojej powieści, wierzę, że przy następnej wyjdzie coś naprawdę ciekawego i wciągającego.

Moja ocena: 5/10

Autor: Krzysztof Rypuła
Wydawnictwo: Alternatywne
Liczba stron: 339
Gatunek: Fantastyka
Data wydania: 11 luty 2022
Okładka: miękka

Sprawdź także:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *